Reklama sponsorowana
gazeta_trzebinska_3

Jarosław Łabęcki, wieloletni zastępca burmistrza Libiąża jako pierwszy oficjalnie przyznał, że zamierza zawalczyć o stołek swego byłego szefa. – To nie jest zemsta za zwolnienie z pracy – przekonuje.

Nie jestem mściwy

Niedawno przyznał Pan publicznie, że zamierza startować w wyborach na szefa libiąskiej gminy. Nie obawia się Pan opinii nielojalnego wobec obecnie rządzącego Jacka Latko? W końcu to on wybrał Pana na swego zastępcę i pozwolił współrządzić gminą przez prawie 9 lat…

– Faktycznie dzięki współpracy z burmistrzem Latko miałem szansę poznać problemy gminy, mieszkańców, ich codzienne bolączki. Wgłębiałem się w plany inwestycyjne, analizowałem budżet. Słuchałem opinii mieszkańców, krytyki, oczekiwań. Zaangażowałem się w pracę na rzecz lokalnej społeczności. Po moim odejściu z urzędu odebrałem setki telefonów i mailu od tych, którzy doceniają to co robiłem. To między innymi oni namawiają mnie, by spróbować swych sił w wyborach. Stąd ta decyzja.

A nie jest to rodzaj zemsty? W końcu przeszło rok temu dostał Pan wypowiedzenie.

– To było dla mnie ogromne zaskoczenie, bo wiele miesięcy przed tą niespodziewaną decyzją o moim zwolnieniu to ja wielokrotnie zastępowałem burmistrza, który – nie jest tajemnicą – często chorował. Przychodząc przed laty do urzędu zostawiłem kopalnię, gdzie jako kierownik stacji ratowniczej i ratownik wraz z zespołem pełniliśmy służbę pomagając innym. Tak samo podszedłem do pracy w magistracie. Nie chciałem być tylko człowiekiem w garniturze, który  uśmiecha się podczas wystaw czy koncertów. Za punkt honoru wziąłem sobie, by pomagać każdemu, kto zwróci się z kłopotem. I tak starałem się robić. Odwiedzałem mieszkańców, sprawdzałem, czy dana interwencja została załatwiona. Gdy nie była, drążyliśmy temat do końca. Staram się być dobrym człowiekiem, na pewno nie mściwym.

Rozmawiałam z przewodniczącym największych związków zawodowych w powiecie chrzanowskim „Solidarność”, Ryszardem Pietrzykiem. W samym Libiążu ma przeszło 800 członków. Oficjalnie popierają pana jako przyszłego burmistrza. Kciuki trzyma także Rafał Kosowski, były wieloletni sekretarz gminy Libiąż.

– Rafałowi Kosowskiemu również nie podobał się sposób rządzenia gminą burmistrza Latko i miał odwagę o tym mówić i wystartować w wyborach na burmistrza. Z Rafałem mamy zbliżone poglądy i idziemy w tym samym kierunku. Natomiast szef „Solidarności” widzi moją pasję i podobają mu się pomysły, które chcę wdrożyć w życie Libiąża. To dla mnie ogromna nobilitacja. To człowiek, którego darzę olbrzymim szacunkiem i mam nadzieję, że go nie zawiodę.

Zatrzymajmy się na chwilę przy Pana byłym szefie. Od kilku lat aż huczy od plotek na temat jego problemów z alkoholem. Do mojej poprzedniej redakcji napływało wiele anonimów na temat notorycznej niedyspozycji Jacka Latko w pracy właśnie ze względu na alkohol. Pan był najbliżej tego tematu. Czy faktycznie to prawda?

– Nie zamierzam nikogo oczerniać i ze względu na szacunek do burmistrza nie będę wypowiadać się w tym temacie. To jego prywatna sprawa. Życzę burmistrzowi Latko dużo zdrowia, bo to największy dar.

A głośny wyjazd Jacka Latko na Maderę w styczniu 2016 roku? O tym, że burmistrz będąc oficjalnie na zwolnieniu lekarskim przebywał w kurorcie w ciepłych krajach trąbiły ogólnopolskie media. To Pan potwierdza?

– Potwierdzam, że był w tym czasie na L4, a ja go zastępowałem. A o całym zajściu usłyszałem z radia.

Wróćmy zatem do Libiąża i jego potrzeb. Burmistrz Latko zaplusował teraz, bo przedstawił plan rewitalizacji centrum. Obiecał m.in. wymarzony przez młodych basen. Jak Pan zamierza konkurować z takimi planami?

– Słuchając o basenie za kilkadziesiąt milionów złotych chciałbym znać szczegóły. Ile pieniędzy uda się pozyskać na ten cel z zewnątrz, ile gmina zamierza zaciągnąć na niego kredytu i w końcu ile będzie trzeba rocznie wydać na jego bieżące utrzymanie. Nie chcę, by później okazało się, że zostaniemy z gigantycznym długiem i nie będzie nas stać na inne potrzeby, chociażby na bieżące utrzymanie dróg czy edukację naszych dzieci. Uważam, że zdecydowanie za mało wykorzystujemy możliwości dofinansowania z zewnątrz. Nawet sąsiedni Chełmek czy Babice są od nas lepsze. Chciałbym też bardziej skupić się na sołectwach, które wymagają doinwestowania.

Załóżmy, że uda się Panu zając stołek szefa gminy. Czy bierze Pan pod uwagę rewolucję kadrową w urzędzie przy wyborze zastępców ale też na przykład sekretarza czy skarbnika?

– Nie widzę konieczności rewolucji bo większość kadry to bardzo dobrzy specjaliści. Natomiast burmistrz ma prawo decydować o doborze swoich najbliższych  współpracowników, właśnie zastępców burmistrza, skarbnika czy sekretarza. Na pewno będę chciał z tego prawa skorzystać. Uważam, że osoby z Żarek i Gromca powinni mieć swoją reprezentację u władzy.

Jacek Latko niedawno założył konto na facebooku. Zaprosił Pana do grona znajomych?

– Nie dostałem takiego zaproszenia.

Pytam troszkę z przekąsem, bo pamiętam, że gdy przed rokiem Pan zakładał swoje konto to część urzędników, którzy zaakceptowali Pana zaproszenie wylądowała w gabinecie rządzących na dywaniku.

– To śmieszna, choć jednocześnie żenująca historia. Faktycznie część urzędników szybko anulowała zaproszenie z facebooka, bo jak twierdzili po tych rozmowach bali się o swoją pracę. Minęło trochę czasu i Jacek Latko uświadomił sobie, że to nowoczesna forma kontaktu z ludźmi i każdy ma prawo z niej korzystać. Mam nadzieję, że trochę mu dziś głupio.

Podsumowując jak pan ocenia swoje szanse?

– Życzliwość i przychylność mieszkańców, z którą spotykam się na co dzień mobilizuje mnie do kandydowania i daje na dzieję na wygraną. Jednak to w ich rękach jest wybór burmistrza. Do końca zamierzam zachować pokorę i czekać na ostateczną decyzję mieszkańców gminy.

A z jakiej partii zamierza Pan startować skoro Platforma popierać będzie zapewne Jacka Latko, a PiS chyba pana Kozika?

– Jestem bezpartyjny.

Rozmawiała Magdalena Balicka

Reklama sponsorowana 1
gazeta_trzebinska_1

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj