Reklama sponsorowana
gazeta_trzebinska_3

Kocham szachy, wierzę w ludzi, moją dumą są wnuczęta. Jestem spełnionym politykiem i nie ciągnie mnie do „burmistrzowania” – mówi Janusz Szczęśniak, Starosta Chrzanowski w wywiadzie dla Gazety Trzebińskiej.

Kilka lat temu startował Pan w wyborach na szefa trzebińskiej gminy. Dlaczego teraz, gdy to Panu proponowano objęcie funkcji komisarza w gminie Trzebinia po śmierci burmistrza Adamczyka, nie zgodził się Pan na tę nobilitację?

– Bo nie zamierzam startować w wyborach na burmistrza Trzebini. Czuję się spełniony jako Starosta Chrzanowski i wiem, że mam tutaj jeszcze dużo do zrobienia. Oczywiście nikt nie zagwarantuje mi miejsca w Radzie Powiatu, a potem, że ewentualni koledzy radni wybiorą mnie na swego przełożonego. Mimo wszystko będę prosił wyborców, aby mi zaufali.

Aktualnie kończy Pan swoją drugą kadencję starosty. Zaczynał Pan w 2006 roku. Potem starostą był Adam Potocki z Platformy Obywatelskiej przez cztery lata, by w 2014 roku znów ustąpić Panu miejsca. Nie korciło Pana przez tamte lata, by zmienić barwy z PiSu na PO? Tym bardziej, że Pana partia troszkę zagrała nie fair wystawiając w wyborach parlamentarnych do Senatu inną osobę, choć to Pan miał być liderem.

– Może i było mi wtedy troszkę przykro, ale nigdy nie pomyślałem o przejściu do innego ugrupowania. Po pierwsze utożsamiam się z głównymi założeniami PiS, choć nie jestem radykałem. Staram się patrzeć na problemy przez pryzmat człowieka i bardzo indywidualnie. Ponadto uważam, że przechodzenie z partii do partii w zależności od tego, kto akurat jest na topie jest nieuczciwe, a już na pewno niewiarygodne.

Odejdźmy na chwilę od polityki. Rozsławił Pan powiat chrzanowski swoją pasją, którą są szachy. Klub sportowy Hetman Koronny, który jest Pana „dzieckiem” odnosi coraz to większe sukcesy. Jego zawodnicy niedawno przywieźli z XXV Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży czwarte miejsce drużynowo. Ma Pan w gablocie setki podobnych prestiżowych nagród dla klubu.

– To moje oczko w głowie i duma. Zaczęło się, gdy miałem 11 lat. Złamałem nogę jeżdżąc na nartach. Wtedy znudzony siedzeniem w domu skusiłem się na partyjkę szachów z tatą. Wciągnęło mnie. Tata był amatorem, ale stryj Stefan był szachistą z osiągnięciami. W wieku 13 lat udało mi się go pokonać. To było coś…

Szachy uczą nie tylko cierpliwości i logicznego myślenia. Ludzie, którzy w nie grają są ponoć lepszymi strategami.

– To prawda. Ta umiejętność przydaje się nie tylko w polityce. Ja na przykład przed podjęciem ważnych decyzji zawsze dokładnie analizuję wszystkie za i przeciw. Raczej nie zdarza mi się działać pochopnie. I to popłaca.

Miłością do szachów zaraził Pan swoją wnuczkę Milenę. W wieku 8 lat wywalczyła już wicemistrzostwo Polski w swej kategorii wiekowej.

– Pękam z dumy. Nie tylko z Milenki, ale też z pięciorga pozostałych wnucząt. Każde jest cudowne i bardzo mądre. Zresztą lubię się chwalić także moimi dziećmi. Dwoje z nich ma tytuł naukowy – doktora. Jeden syn jest znanym lekarzem ortopedą, córka jest ekonomistką, a drugi syn – wybitnym informatykiem, który programuje dla amerykańskiej firmy.

Wróćmy do starostwa. Za Pana kadencji udało się wyremontować sporo dróg, choćby Grunwaldzką, Słowackiego czy Jana Pawła II w Trzebini. Powstał Powiatowy Ośrodek Wsparcia Dziecka i Rodziny w Chrzanowie czy Powiatowe Centrum Kształcenia Ustawicznego. Jednak nie ma wyłącznie samych sukcesów. Co jest Pana największą piętą achillesową?

– Niestety bolączką jest aktualna sytuacja w chrzanowskim szpitalu. Jego sytuacja finansowa nie jest najlepsza lekarze i pielęgniarki nie raz już protestowali. Widzę jednak światełko w tunelu. Udało nam się pozyskać prawie 17 mln zł środków zewnętrznych, które w ciągu najbliższych dwóch lat będziemy mogli wykorzystać na nowoczesną aparaturę medyczną, rozbudowę oddziału położniczo – ginekologicznego i poprawę infrastruktury SOR.

Czyli prywatyzacja szpitala nam nie grozi?

– Nie. Chcę by pozostał nadal Szpitalem Powiatowym i głęboko wierzę, że uda się przywrócić jego dobrą kondycję finansową. Mam nadzieję, że będzie jeszcze wizytówką naszego powiatu.

Wakacje za pasem. Wybiera się Pan gdzieś w tym roku?

-W czasie wakacji odbywają się rozgrywki ligowe w szachach. Nie mogę tego opuścić. Mam jednak nadzieję, że uda się gdzieś wyrwać, może w nasze polskie góry albo nad morze. Na pewno w wolnej chwili wskoczę też na ukochany rower. Lubimy z żoną wycieczki rowerowe po okolicznych, pięknych lasach – nad Trzy Stawy w Dolinie Żabnika, na Sosinę i do Bukowna. Można się dobrze zrelaksować.

[amo_member id=”2547″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Reklama sponsorowana 1
gazeta_trzebinska_1

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj