Stolik wolności w Trzebini, czyli jak nie zabić w sobie człowieczeństwa

2
1242

Inicjatywa na teren powiatu przywędrowała z Gdyni. To właśnie tam zainaugurowano pierwsze spotkania pod hasłem Stolik Wolności. Olga Sobocińska, Maja Gidian i Adrian Turulski zachęcają do wyjścia z domu.

Jest normalnie – mówią organizatorzy. W czasie epidemii strachu i lęku, przed tym co nieuchronne, zabija się pierwiastek humanizmu i człowieczeństwa. Jest tylko praca. Nie ma wspólnot, nie ma spotkań, uścisków, pocałunków, rozmów twarzą w twarz. Jest natomiast zamordyzm mediów i części medyków, jest dystans społeczny, dezynfekcja ciała i paleta zakazów. Jest zastraszone społeczeństwo i widmo śmierci. To mocno odbija się na kondycji psychicznej ludzi. Jak wskazuje organizatorka z terenu powiatu chrzanowskiego Jelena Bojda, zewsząd docierają do niej informacje o coraz gorszym samopoczuciu mieszkańców Libiąża czy Trzebini, depresji i próbach samobójczych. To wynik tego, czym bombardują ich media. Wielu boi się wyjść, boi się kontaktów z ludźmi. Jesteśmy, jakby nie było, gatunkiem stadnym. Bez tego umieramy. Pomimo że na terenie powiatu chrzanowskiego, nie jest to medialna inicjatywa, ilość uczestników zadowala i kształtuje się w granicach 25-30 osób rotacyjne. Do organizatorki dociera wiele ciepłych słów za odwagę i wytrwałość. Nie brakuje jednak osób życzących śmierci czy bezpośredniego uszczerbku na zdrowiu.  Nie daje się zastraszyć – dodaje Jelena Bojda. Na pytanie, czy policja daje sygnały wsparcia i uznania, ucina uśmiechem.

Propagowanie wolności w dobie kryzysu wartości jest trudne, ale nie niemożliwe. Tego chcą dowieść liderzy projektu. Spotykają się w przestrzeniach wolnych od maseczek takich jak parki czy plaże. Wspólnie debatują, gotują i śpiewają.

Mylne jest postrzeganie nas jedynie jako osób młodych, nierozważnych gówniarz czy głupców, bo i z takimi komentarzami się spotykamy – twierdzą. W spotkaniach biorą udział całe rodziny, osoby starsze, prowadzący własne biznesy, prawnicy, a nawet środowiska medyczne. Wszyscy potrzebujący kontaktu z innymi. Nierzadko zdarza się, że uczestniczą osoby, do których rodzina nie chce przyjechać w trosce o jej zdrowie czy życie, a SMS lub krótka rozmowa telefoniczne jest niewystarczająca.

Zdaniem krytyków nie ma żadnych ograniczeń wolności. To fikcja i wymysł osób, dla których życie innych jest niewiele warte. Dodają, że prawdziwą lekcją wolności, a raczej jej rzeczywistego braku były czasy socjalizmu w Polsce. Ci, co mówią, że teraz nie ma wolności, to powinni pożyć w czasach komunistycznych albo i za Hitlera – komentują.

Nie tylko Gdańsk, ale także Sopot, Piekary Śląskie, Oborniki Śląskie, Wałbrzych, Wrocław czy Trzebinia. Zdaniem inicjatorów, codziennie przyłączają się kolejne miasta.

Wystartowaliśmy w Gdyni początkiem listopada. W pierwszym dniu było 5 osób, dzisiaj mamy ponad 60 osób, które nie boją się spotkać i porozmawiać – mówi Olga Sobocińska, prawniczka.

Stoliki Wolności a wsparcie lokalnego biznesu

Restauracja DeguStacja z Oborników Śląskich jest jednym z takich miejsc, gdzie z przyjemnością można dobrze zjeść i spotkać się bez ograniczeń. Jak mówi właścicielka lokali, otwarła się na wolność Dzięki temu mam klientów. To słowo klucz. Obostrzenia zabijają gastronomię. Wielu restauratorów nie przetrwa tego okresu. Małgorzata Konowałek, udostępniła lokal na spotkanie, początkowo nie myśląc o zarobku, a jedynie idei. Kiedy usłyszała pytania o rachunek, od razu zaznaczyła, że to poczęstunek na jej koszt. Uczestnicy nie dali za wygraną i zrobili zrzutkę, dzięki której zwróciły się koszty produktów. Przy kolejnym spotkaniu każdy zapłacił zgodnie z cennikiem.

Za tak pyszne potrawy nie mogliśmy nie zapłacić. Wielki szacunek dla gospodyni tego miejsca. Jak najwięcej osób powinno jeździć i pomagać rozwijać to i podobne  miejsca – twierdzą uczestnicy.

Gdzie zaczyna się wolność — pytano. Tam, gdzie kończy się strach – odpowiadają.

Reklama sponsorowana 1
gazeta_trzebinska_1

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj