Prowizorium – młody i piekielnie ambitny zespół prosto z Trzebini

Zespół Prowizorium twardo stawia swoje kroki na lokalnej scenie muzycznej. O pozytywnym odbiorze przez krytyków i publiczność, świadczy fakt otrzymania nagrody Grand Prix na festiwalu Chrzanowska Lokomotywa oraz dostanie się do finału polskiej edycji międzynarodowego młodzieżowego konkursu muzycznego Imagine Poland. Muzycy zespołu postanowili zdradzić kilka szczegółów z dotychczasowej twórczości, osiągnięć i planów na przyszłość. Z członkami zespołu rozmawiał Filip Lach. Zapraszam do lektury!

Pomysł na kapele zrodził się w głowie nastoletniego Szymona Czermaka, który marzył o byciu gwiazdą rocka. Reszta jak to często bywa, jest przypadkowym splotem wydarzeń, materializując ten koncept. Łącząc mocną, psychodeliczną muzykę z tekstami w których opisana jest codzienność, przeżycia wewnętrzne i dylematy z jakimi spotykamy się na swojej drodze, młodzi muzycy chcieli zaakcentować emocje, które muzyka wywołuje w ludziach, zarówno odbiorcach jak i wykonawcach. Ich występy na żywo można obejrzeć m.in. w Chrzanowskim Pubie Jamajka albo Starej Kotłowni.  Do szczególnego wyróżnienia jak sami przyznają, należy zaliczyć uczestnictwo w Muzycznym Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej w Warszawie.

Aleksandra Ślusarczyk, Tymoteusz Dudek, Miłosz Wołoch, Szymon Czermak , Kamil Warchoł bo o nich jest mowa, do swoich sztandarowych utworów zaliczają Nie śpij i Tysiące lat. Na ich profilu youtubowym można znaleźć część aranżacji muzycznych, reszta na ich pierwszej EP-ce, która ukazać ma się jeszcze w tym roku.

Filip Lach: Nazwa Waszego zespołu jest krótka i tajemnicza. Co się za nią kryje?

– Prowizorium czyli stan przejściowy. Początkowo miał to być tytuł piosenki, jednak stwierdziliśmy, że to słowo dobrze nas opisuje, bo nie jesteśmy już dziećmi, ale też nie całkiem dorośli. Muzyka pozwala nam się z tym zmierzyć.

F.L: Od kiedy zaczęliście poważnie myśleć o kapeli? Jak przebiegały początki tworzenia grupy?

– Początki często bywają trudne. Minęło dużo czasu zanim się poznaliśmy na tyle dobrze, żeby zacząć pracować jak jeden organizm. Pewnie jeszcze długa droga przed nami. Każdy z nas ma nieco inne podejście, ale wszyscy dążymy do tego by być ciągle lepszym. Jeżeli chodzi o historię, to wszystko zaczęło się w sali muzycznej w gimnazjum. Początkowo chodziło głównie o dobrą zabawę i wspólne spędzanie czasu. Gdyby nie zespół, prawdopodobnie nigdy byśmy się nie zaprzyjaźnili. Jesteśmy z odmiennych środowisk. Z czasem zaczęliśmy to traktować poważnie, wszystko nabrało tempa i teraz nie wyobrażamy sobie życia bez prób, koncertów i ogólnie rzecz biorąc muzyki.

F.L:  Zapewne inspirujecie się jakim nurtem czy konkretnym wykonawcą. Jak możecie się scharakteryzować?

– Każdy z nas słucha nieco innej muzyki, dlatego ciężko jednoznacznie określić czym się inspirujemy. Łączymy ze sobą bardzo różne gatunki i każdy inspiruje się czymś innym, ale w rezultacie zawsze osiągamy kompromis i powstaje coś co opisuje nas wszystkich i łączy nasze gusta.

F.L: Jedyna dziewczyna Aleksandra Ślusarczyk w zespole nie ma zapewne łatwo – jak osiągacie kompromis?

– Przede wszystkim staramy się rozmawiać o tym co nam nie odpowiada i w miarę możliwości uwzględniać wszystkie zastrzeżenia i pomysły. Jeżeli jest się wśród ludzi, którzy cię rozumieją i wyznają podobne wartości to płeć nie ma znaczenia.

F.L: Stawiacie na niezależność, w tym wymiarze muzycznym i stylistycznym.

– Stawiamy na oryginalność. Nie chcielibyśmy być do nikogo porównywani i sami też się do nikogo nie porównujemy. Mamy własne pomysły, styl i tym się kierujemy.

F.L: Kiedy premiera materiału nad którym tak rzetelnie pracowaliście przez ostatnie miesiące?

– Póki co ciągle pracujemy nad tym, aby wszystko brzmiało tak jakbyśmy tego chcieli. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której za kilka lat będziemy żałować, że nie zrobiliśmy tego lepiej. Jednym z naszych celów na ten rok jest wydanie EP-ki, ale czas pokaże kiedy to nastąpi.

Życzymy samych sukcesów.

Filip Lach