Mateusz Cygnar jedzie na Antarktydę.

Praca, która rozpoczęła się na końcu świata. Chrzanowianin 16 tys. km od domu.

Mateusz Cygnar  to 29-letni chrzanowianin, który niebawem znajdzie się na Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. W skrajnych warunkach przez rok będzie dbał o urządzenia elektroniczne. Technikę i elektronikę, którą traktuje jak hobby, przekuł w najważniejszą przygodę swojego życia.

Stacja Arckowskiego składa się z 14 budynków położonych między Zatokami Arctowskiego i Półksiężycową a Klifem Wydrzyków. Koszty utrzymania placówki pokrywa Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W 2010 roku wyniosły 2,5 mln.

Stację badawczą utrzymujemy po to, by mieć prawo głosu w Układzie Antarktycznym jako jedno z 29 państw dopuszczonych do głosowania. Z kolei aby głosować, państwo członkowskie musi mieć swoją stację antarktyczną.

Głównym celem paktu jest leżące w interesie całej ludzkości zapewnienie wykorzystania Antarktydy jedynie do celów pokojowych, tak, aby nigdy nie stała się ona przyczyną międzynarodowych konfliktów. Traktat zabrania jakichkolwiek działań o charakterze militarnym, lecz nie wyklucza przebywania na terytorium antarktycznym pracowników wojskowych.

F.L: To 43. wyprawa antarktyczna na Polską Stację Antarktyczną im. Henryka Arctowskiego. Skąd pomysł aplikowania dokumentów rejestracyjnych?

Mateusz Cygnar: Pomysł wziął się w sumie znikąd. Jadąc rano do pracy usłyszałem w radio, że są poszukiwani odważni ludzie do pracy na stacji. Szybkie rozeznałem się w temacie, napisałem CV w dwa dni i wysłałem aplikację.

F.L: Antarktyda to miejsce tajemnicze i w świadomości rodaków całkowicie niedostępne. Praca w takim miejscu to praca marzeń?

Mateusz Cygnar: Praca marzeń może to nie jest. Jedzie się tam dla tego wyjątkowego miejsca. Miejsca, gdzie to przyroda gra pierwsze skrzypce. Sama praca jest jak każda inna na świecie, to właśnie miejsce jest interesujące i wkład w naukę.

F.L: Jesteś zimnolubem?

Mateusz Cygnar: Lepiej czuje się jak jest chłodniej. Gdy jest zimno zawsze można się lepiej ubrać, a jak gorąco to jednak gdzieś leży granica rozbierania się.

F.L: Jak Twoje życie przez najbliższy rok będzie wyglądało? Co się robi na co dzień na stacji pod biegunem?

Mateusz Cygnar: Głównie dba się o to, żeby stacja działała. Będę odpowiadał za wszelaką elektronikę na stacji. Dodatkowo będę zbierał dane pomiarowe z urządzeń takich jak na przykład stacje pogodowe.

F.L: Jak decyzje o wyjeździe przyjęła rodzina i przyjaciele?

Mateusz Cygnar: Wszyscy zgodnie stwierdzili, że jest to przygoda życia. Znajomi raczej traktowali to z lekkim niedowierzaniem.

F.L: Taki wyjazd wymaga specjalistycznego szkolenia? Jakie są etapy otrzymania pracy?

Mateusz Cygnar: Nie jest wymagane specjalistyczne szkolenie. Owszem, mamy szkolenia na przykład na radiooperatora, jednak nie jest ich dużo. Przez cały styczeń można składać CV. Do końca marca wysyłane są zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. W kwietniu przeprowadza się rozmowy, a w maju już wiadomo, kto został wybrany. W czerwcu są badania medyczne i wtedy już jest się pewnym, że się jedzie

Filip Lach

Filip Lach

Redaktor naczelny

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum