Kategorie
Aktualności Libiąż Pomysły

Libiąż. Powstanie nowe centrum miasta?

Pomimo obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego, największa działka miejska w Libiążu tuż przy głównej drodze łączącej Chrzanów z Oświęcimiem nie mogła doczekać się zabudowy i pomysłu. W tej chwili ma to się zmienić, przekonuje Burmistrz Latko i wskazuje, że budowa Parku Wodnego i nowej drogi, będzie impulsem do dalszych inwestycji.

Libiąż od lat kojarzy się jako miasto — osiedle w umysłach mieszkańców powiatu chrzanowskiego. Brak prawdziwego centrum miasta w postaci Rynku, czy reprezentacyjnego deptaka o charakterze handlowo-usługowo-biurowym tym bardziej nie nadawał poczucia miastowości czy miasto twórczości. To jednak ma się zmienić. Zdaniem Burmistrza, największym problemem miasta jest brak mieszkań. Chociaż taka potrzeba jest jedną z istotniejszych do zaspokojenia, to młodzi libiążanie potrzebują także pracy, niekoniecznie za najniższą krajową. Inwestycje mieszkaniowe powinny iść w parze z pozyskiwaniem nowych inwestorów — wskazują mieszkańcy. Wracając jednak do samej aleji Jana Pawła II. W najbliższym czasie ma ona nabrać bardziej miejskiego i reprezentacyjnej formy. To w końcu aleja, a nazwa zobowiązuje. 

Zbudowana po dwóch stronach, ma mieć mieszaną funkcję, jednak miasto stawia na uzupełnienie pustych działek głównie tkanką mieszkaniową, bo mieszkań w Gminie zdecydowanie brakuje, czytamy w odpowiedzi na nasze pytania. Nie jest jednak doprecyzowane czy inwestorem będzie miasto, czy też zadanie spocznie na barkach deweloperów, a także po ile wycenia grunty w tym miejscu. Tutaj jest zdecydowana polaryzacja wśród mieszkańców. Dlaczego? Chcą tanich mieszkań czynszowych dla młodych ludzi. Chociaż inni nie widzą przeszkód przed zdrowymi zasadami współpracy miasto — deweloper. Chcąc wypełnić lukę mieszkaniową, zachowując przy tym niską bądź umiarkowaną stawkę za wynajem, Burmistrz rozważa możliwość przystąpienia do Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej, czego efektem byłaby budowa, właśnie nowych mieszkań. Taka kooperacja daje możliwość zmiany umowy najmu na umowę najmu z dojściem do własności. 

Nowa droga otwiera nowe ścieżki rozwoju

Dobiega końca budowa drogi okalająca park wodny, która skomunikuje znajdujące się poniżej tereny i otworzy je na nowe inwestycje. W tej chwili miasto jest na etapie przygotowania atrakcyjnej oferty dla przyszłych przedsiębiorców chcących ulokować kapitał w tym właśnie mieście. Oprócz nowej drogi i parku wodnego prace budowalne ruszyły przy dwóch kamienicach zlokalizowanych przy alei. Do tej pory uśpionych.

Cieszę się, że coś w tym miejscu się dzieje i mam nadzieję na koncentrację lokali handlowych i gastronomicznych — mówi mieszkanka Flagówki. 

Flagówka się rozrasta

Deweloperzy intensywnie poszukują nowych działek nie tylko w Chrzanowie. Libiąż także jest jednym z atrakcyjnych dla nich lokalizacji. Wskazuje to zainteresowanie, jakie napływa do urzędu. W najbliższym czasie ogłoszony zostanie przetarg na sprzedaż atrakcyjnych terenów pod zabudowę wielorodzinną i usługową na osie

Kategorie
Aktualności Biznes i Gospodarka Gazeta Trzebinska Pomysły

Burmistrz ma plan jak odkorkować centrum Trzebini

Rada miejska na wniosek pełniącego obowiązki burmistrza Grzegorza Żuradzkiego, przyjęła uchwałę o wygospodarowanie środków na wielowariantową koncepcję nowych dróg gminnych, mających  niebawem połączyć Os. Widokowe z Myślachowicami oraz ulicą Piłsudskiego.

Z budową drogi wiązać ma się zwiększona dostępności do terenów zielonych, stworzenie bezpiecznych szlaków spacerowo – rowerowy na wzór Piły Kościeleckiej, czy najważniejsze — skrócenie czasu jazdy kierowców i odkorkowanie Centrum Trzebini.

Nowe trasy wylotowe

Zgodnie z zapowiedziami, nitka drogi do Myślachowic zakłada dwa warianty. Pierwszy to puszczenie drogi od tzw. Zimnej Ciepłowni ze wschodnim obejściem Góry Bożniowa jednak ze większą ingerencją w las.

Drugi plan  jest bardziej wygięty z jednoczesnym, mniejszym wtargnięciem w tereny zielone. Wykonana będzie dodatkowo droga poprzeczna, czyli tak zwany krzyżak. Swój wylot ma mieć w okolicach Szybu Zbyszek.

Będziemy przebijali się powyżej dawnego wysypiska – dodaje Grzegorz Żuradzki.

Koszt drogi może wynieść  40 ml złotych.

Szacujemy dotacje na poziomie 65% wartości. To z kolei pozwoli nam w zależności od możliwości finansowych, kolejne 12-15 milionów rozłożyć na 3-4 lata. W ostateczności można pokusić się o kredyt, ale wariant ten jest mało prawdopodobny – informuje Grzegorz Żuradzki.

W przyszłym roku rusza rządowy program przebudowy dróg lokalnych, do którego przymierzają się włodarze miasta. Koncepcja zostanie przygotowana, gdyż będzie stanowić podstawowy dokument aplikacyjny do programu. Po otrzymaniu rządowego wsparcia droga zostałaby wykonana w formule Zaprojektuj – Wybuduj (przyp. na tej samej zasadzie budowana jest obwodnica Babic). Inicjatywa zakłada stworzenie wielowariantowej koncepcji, decyzję środowiskową i program funkcjonalno – użytkowy. Droga ma mieć klasę Z, czyli zbiorczą.

Co to znaczy? Dwa pasy ruchu po 3,5 m każdy, pobocze metrowe z jednej strony i 2,5 metrowe po drugiej stronie.

Miasto nie robi na razie pełnego projektu, ze względu na duży wydatek. Urząd czeka na uruchomienie programów aplikacyjnych. Posiadając te wszystkie elementy można złożyć  wniosek , zaraz po jego ogłoszeniu. Daje to  większe szanse na otrzymanie środków. Na bazie koncepcji, zaprojektowanie techniczne drogi, wbrew pozorom nie jest takie skomplikowane zapewnia pomysłodawca. Ostatni  etap to ruszyć z realizacją.

Skrzyżowanie z ulicą Piłsudskiego będzie projektowane na podstawie innego wniosku. Część środków wyłożyć ma Zarząd Dróg Wojewódzkich. Pomysły zakładają stworzenie ronda, bądź świateł w tym rejonie.

Tereny zielone na wyciągnięcie ręki?

Trasa docelowo połączy, a raczej ułatwi dostęp do rezerwatu Ostra Góra. Sieć ścieżek rowerowych, które mają być projektowane, będą biegły wzdłuż drogi, aż do doliny Baraniego Dołu, a nawet dalej.

To fajny korytarz rekreacyjny. Mam nadzieję, że nie będzie zachodziła ingerencja w Bożniową. – mówi Pani Katarzyna, mieszkanka Myślachowic.

Kategorie
Gazeta Trzebinska Pomysły

Karuzela rozrywki – biblioteka jako przestrzeń przyjazna mieszkańcom

Biblioteka ewoluuje. To całkiem nowa przestrzeń aktywności społecznej. W tym celu otwiera się na mieszkańców i inspiruje. Przez wielu definiowana jest jako skostniałe miejsce pełne regałów i zużytych książek. Oprócz wypożyczalni książek, czytelni i mediateki (muzyka, filmy, gry wideo), bardzo często mieszczą sale wykładowe, mniejsze i większe pokoje do pracy grupowej, gdzie odbywają się spotkania grup hobbystycznych, kółek zainteresowań i stowarzyszeń.

Jednak nie wiele trzeba, aby na nowo zdefiniować pojęcie biblioteki – otwartej, aktywnej i kreatywnej. O nowych pomysłach, poprzedniej edycji miejskiej zabawy i sytuacji finansowej rozmawiałem z Panią Moniką Kłak-Gorlewicz.

  1. W ramach 200-lecia otrzymania praw miejskich przez Trzebinię biblioteka zrealizowała bardzo udany projekt gry miejskiej. Proszę mi powiedzieć, czy pomysł ten będzie kontynuowany i jak ocenia Pani wersję zeszłoroczną? Jakie potencjalnie tematy mogą się w grze pojawiać?

Gra miejska jako projekt narodziła się w naszej Bibliotece kilka lat temu. Całość przygotowywałyśmy i przeprowadzałyśmy w ramach zasobów bibliotecznych. Układałyśmy trasę, wierszowane podpowiedzi, notki historyczne o miejscach z przeszłością w Trzebini. Współpracowałyśmy z wieloma osobami i instytucjami. Z Urzędem Miasta, z Przedszkolem Samorządowym nr 1,  z Bankiem Pekao w Trzebini i z Dworem Zieleniewskich. Pomagały nam też osoby prywatne. Pan Andrzej Kostka, państwo Barwa, państwo Siwek czy Violetta Zakrzewska. Gra cieszyła się bardzo dużą popularnością wśród naszych czytelników.

W tamtym roku ze względu na obchody 200-lecia nadania Trzebini praw miejskich na większą skalę w organizację włączył się Urząd Miasta. Przede wszystkim zaczęliśmy współpracę z firmą zewnętrzną, która w znacznym stopniu przygotowała i przeprowadziła projekt. No i oczywiście nagrody, które sponsorowała właśnie Gmina. Robiły wrażenie i zachęcały do udziału w grze!

Oczywiście, że pomysł będzie kontynuowany tak, jak obiecał w zeszłym roku pan burmistrz, Jarosław Okoczuk! Plany na rok 2018 są już bardzo konkretne. Są też na etapie realizacji, więc zachęcamy do śledzenia stron www Gminy  i Biblioteki tak, aby móc się zarejestrować. Tematów zdradzać nie będę, bo ma być to zaskoczeniem i niespodzianką dla uczestników. Powiem tylko, że zawsze w jakiś sposób będą się one wiązały z Trzebinią i jej historią.

  1. W dobie cyfryzacji wiele osób odchodzi od klasycznych, papierowych wydań książek. Która z tych tendencji jest silniejsza w Trzebini?

Jak Pan powiedział, w dobie cyfryzacji i postępu technologicznego, ale książka to książka i ten, kto lubi czytać, zawsze będzie po nią sięgał w każdej dostępnej formie. Owszem jest tak, że po tradycyjną książkę niektóre grupy czytelników sięgają rzadziej. Ale to dotyczy głównie osób młodych i studentów. Dla nich mamy książki mówione, platformę IBUK Libra, która zapewnia dostęp do literatury wszelkiego rodzaju właśnie w postaci elektronicznej. Jest też ACADEMICA, czyli Cyfrowa Wypożyczalnia Publikacji Naukowych, z której można korzystać w Wypożyczalni PopularnoNaukowej.

Ale jest grono czytelników, które wciąż największym sentymentem darzy książkę tradycyjną i tylko po nią przychodzi do Biblioteki. I tu zainteresowanie jest stałe, niezmienne i na szczęście trwałe. Statystyki wypożyczeń i odwiedzin np. w Wypożyczalni Beletrystycznej prezentują się pięknie i obiecująco. To zasługa naszych wiernych czytelników i ich pasji, ale i Pani Dyrektor, która nieustannie pozyskuje z różnych źródeł środki na zakup nowości! Dużą rolę odgrywa tu Gmina, której budżet zapewniany Bibliotece, zakłada wysoki procentowo zakup nowości wydawniczych. No i oczywiście Biblioteka Narodowa, która tez ma swój udział w tym, co czytelnikom proponuje Biblioteka w Trzebini.

  1. Jakie w tym roku planują Państwo przedsięwzięcia dla mieszkańców, nie licząc wspomnianej gry miejskiej?

Tradycyjnie zakładamy aktywność na wielu polach. W Bibliotece nieustannie coś się dzieje. Są warsztaty dla najmłodszych, lekcje biblioteczne, kursy komputerowe, Czwartkowe Spotkania dla Seniorów, wystawy tematyczne           i okolicznościowe, galeria Pegaz, zajęcia dla osób z pasją. To nasze propozycje kierowane do mieszkańców gminy na co dzień. Zamierzamy również powołać do życia Klub Czytelniczy – może przy kolejnym podejściu się to sprawdzi – oraz nawiązać współpracę z czasopismami fachowymi. Tu troszkę pochwalę naszą Bibliotekę. Mamy już za sobą publikację artykułu w czasopiśmie “Biblioteka Publiczna”:) No i jak znam życie i zaangażowanie pani dr Joli Piskorz, to na pewno zbiera materiały do kolejnej publikacji książkowej.

Ale tradycyjnie również będzie trochę imprez na większą skalę. Już niedługo Tydzień z Internetem dla miłośników świata widzianego on-line. Wyjątkowy będzie maj, bo zaproponujemy wtedy i Noc w Bibliotece, i Grę Miejską       i wieczór poezji śpiewanej. Potem czerwiec i Żywa Biblioteka, o którą wciąż dopytują czytelnicy. Oczywiście weźmiemy udział w obchodach Dni Miasta. Na wakacje przygotowywany jest projekt dla najmłodszych, który ma im zapewnić rozwój poprzez atrakcyjne formy zabaw. We wrześniu, jak co roku, weźmiemy udział w Narodowym Czytaniu. Chcemy również przygotować projekt z okazji rocznicy urodzin naszego patrona. Potem spotkanie autorskie i prelekcje z cyklu “Ocalić od zapomnienia”. A na zakończenie roku coś świątecznego, ale w nowej odsłonie. No i przygotowania do obchodów 70-lecia istnienia naszej Biblioteki; to będzie dla nas i dla naszych Użytkowników bardzo ważne i wyjątkowe wydarzenie!

Pewnie coś ominęłam, ale tyle mamy planów, że czasem coś mi może umknąć. Czyli, podsumowując, zajęć ani nam, ani koleżankom z filii nie zabraknie.

 

  1. Większość bibliotek w Polsce jest niestety, w kiepskiej sytuacji finansowej. Dzięki czemu udaje Wam się tak prężnie działać i pozyskiwać środki finansowe?

Tak jak już wspominałam dzięki działaniom i staraniom Pani Dyrektor, dla której czytelnik i jego potrzeby stoją na pierwszym miejscu. Dzięki Gminie, która przyznaje nam budżet pozwalający na duże zakupy nowości wydawniczych. Dzięki Bibliotece Narodowej i dotacjom z Ministerstwa, dzięki różnym projektom, które piszemy i dzięki którym mamy środki na określone działania. To od strony “książkowej”, że się tak wyrażę. Ale też dzięki zaangażowaniu koleżanek, które potrafią bardzo kreatywnie planować, tworzyć i działać. I dzięki Ich chęciom do współpracy z różnymi osobami i instytucjami na różnych polach. No i dzięki naszym czytelnikom, którzy towarzysząc nam od lat, motywują nas do wszelkich działań, i oby to się nigdy nie zmieniło!

Filip Lach

Kategorie
Gazeta Trzebinska Pomysły Rozrywka

Cupping czyli jak testować i siorbać kawę w Chrzanowie

Chrzanów. Premierowy w powiecie profesjonalny warsztat z techniki degustacji kawy – tzw cupping, na swoje pierwsze urodziny przygotowała chrzanowska kawiarnia Zapach Kawy zlokalizowana przy Alei Henryka 24 . Jej właściciel Wojciech Szymański wraz z Iką Graboń – specjalistką i autorką książki “Kawa- instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie” zaprezentowali przybyłym uczestnikom m.in. alternatywne sposoby parzenia kawy,  możliwość określenia profilów smakowych i aromatów kaw oraz porównanie i zestawienie ze sobą różnych ich rodzajów i odmian. Swoją pasję i miłość do tych czerwonych owoców przekuli w dobrze prosperujący biznes.

Czym jest cupping i co ma na celu. Jak wyjaśnia Ika Graboń –  idea cuppingu powstała, ponieważ każdy z nas ma inny smak i należało ujednolicić  ocenę kawy. Aby można było w obiektywny sposób ocenić czy kawa jest dobrej, czy posiada defekty. Oceniamy również posmak na języku, który pozostaje po spróbowaniu kawy. Aromaty drewna, węgla, chemiczne, medyczne, a nawet odzwierzęce – to są defekty smaków i aromatów kawy. Pożądane aromaty są owocowe, kwiatowe, orzechowe, czekoladowe. Na świecie jest trend, modna trzecia fala kawy – kawy wyższej jakości, jaśniej palone dla wydobycia posmaków owocowych. Wojtek zauważa bardzo duży zwrot ku kawom speciality. –  Idziemy z ogólnoświatowym nurtem III fali kawy, która kładzie nacisk na wyższą jakość kawy. Kawa speciality jest kawą wysokiej jakości, wolna od jakichkolwiek defektów, o czystym smaku i zapachu. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, a nawet nauczeni do picia kawy czarnej, intensywnej, oleistej i gorzkiej, a nie kawy jasno palonej czy właśnie owocowe, wytrawnej. Świadomość kawy, jej rodzajów i metod przygotowania jest dużo większa. Jeszcze 6-7 lat temu byliśmy w innym miejscu. W mentalności funkcjonowały głównie dwie formy przyrządzania kaw: z ekspresu ciśnieniowego lub przelewowa. Nie było mowy o konkretnych rodzajach ziarna. Dobrym przykładem zmian jest kawa typu single, czyli ta z jednego zbioru i z jednego gatunku, niemieszana. Kiedyś sprzedanie jej było wyczynem. Dla większości była to mówiąc potocznie lura. W tej chwili osiąga porównywalny stopień sprzedaży w kawiarniach co kawa komercyjna. Świadomość bardzo szybko rośnie – mówi Ika Gaboń.

Wojciech Szymański  to bez wątpienia — jak sam siebie określa pasjonat i wariat kawowym. Intensywnie uczestniczy w prestiżowych konkursach i eventach z branży kawowej. Wracając do początków.  Dlaczego Chrzanów? – Przypadek. Bardzo często tutaj bywałem w różnych restauracjach, szkoląc i ucząc odpowiedniego przygotowywania kaw. Kolega pokazał mi dworek, w którym mieści się obecnie kawiarnia, oraz przedstawił jej  fantastyczną historią mocno związana właśnie z kawiarnią i cukiernią. Wybór był jasny. Druga kwestia jest taka, że zauważalny jest brak odpowiedniego miejsca z dobrej jakości kawą, dlatego swoją pasję chciałem przelać akurat tutaj. Podobnych miejsc w małych miejscowościach po prostu brak. Chciałem poszerzyć działalność o dobre kawy i różne jej formy przygotowania. Kultura picia kawy przechodzi obecnie renesans.

Niegdyś zdeprecjonowana, później co najwyższej dostępna miernej jakości w sieciówkach. Przez pryzmat roku działania w powiecie, jakiem kawy są najbardziej popularne i jaka jest świadomość konsumentów — Kawy mleczne. Cappucino, latte macchiato. Jednak byłem bardzo zaskoczony na targach w Mediolanie, gdzie włoskie palarnie zaczynają oferować dużo jaśniej palone kawy i kawy jednorodne typu single. Stanowi to dowód na, że coraz popularniejsza staje się kawa wytrawna, owocowa. W Polsce coraz częściej spotykamy w kawiarniach jasno palone, wysokiej jakości ziarna kaw.

Cupping można by porównać do pracy sommeliera?

– Jest to bardzo zbliżone do degustacji wina. W palarniach ocenia się wizualnie czy nie ma defektów. Defekty to np. patyczki, kamyki całe owoce niewyciągnięte z miażu. Mogą się pojawiać dziurki po insektach, a to zmienia bardzo smak kawy. Ma to swoją charakterystykę w filiżance. Kawowce rosnące na zanieczyszczonych terenach smakują, a nawet pachną śmieciarką. Wtedy można kawę mocno wypalić, a nawet spalić i sprzedać jako kawa french rost. Kawa komercyjna może zawierać nawet 100 defektów na 300 ziaren. – tłumaczy Ika Gaboń.

Napisałaś książkę. Skąd ta pasja i zamiłowanie do kawy?

– Kiedy kilka lat temu szukałam swojego miejsca i tego co mogłabym robić, zrobiłam listę rzeczy, którymi chcę się w życiu zająć. Na tej liście była tylko kawa. Co gorsza, lubiłam ją tylko pić i nie wiele o niej wiedziałam. Mogłam być baristą i tę kawę przygotowywać dla innych. Dowiedziałam się, że można ją wypalać. Zaczęłam się szkolić, ćwiczyć sensorykę. Myślałam, że odnajdę się w latte art. Ale to sensoryka stała się moim konikiem.

Wojtku Twoja aktywnośc jest imponującą.  Jeździsz po świecie, będąc uczestnikiem warsztatów, szkoleń. Poszukujesz ziaren kaw, które sprowadzasz. Jak Polacy wypadają w światowym rankingu?

– Wypadamy bardzo dobrze. Mamy w Polsce kilku Qgardnerów, czyli osoby oceniające na plantacji jakość surowca. Mamy doskonałych sędziów międzynarodowych czy trenerów. Mamy baristów osiągających wysokie miejsca w zawodach międzynardowych takich jak np. Agnieszka Rojewska, która zajęła III miejsce w latte art. W niektórych metodach alternatywnych parzenia kaw, osiągamy pierwsze miejsca. Branża kawowa działa bardzo dobrze jeżeli chodzi o profesjonalizm.

Kawiarnie butikowe mają szanse wygrać. To kwestia targetu. Osoby zakładające mniejsze kawiarnie chcą być naturalnym uzupełnieniem dużej sieciowej kawiarni.  Kawa speciality ma tylko kilka procent rynku światowego. W takich miejscowościach jak Chrzanów czy Trzebinia daje się przykład, że dobra kawa nie jest tylko zarezerwowana dla dużych ośrodków miejskich jak Kraków czy Warszawa. W Zapachu Kawy możemy skosztować wszystkich alternatyw, a Wojtek ściąga ziarno z wielu palarni na całym świecie. I pomimo że nie wszystkie kawy muszą nam smakować jak, chociażby o aromacie truskawek czy cytrusów, to przynajmniej można ich spróbować na miejscu.

Filip Lach

Kategorie
Biznes i Gospodarka Gazeta Trzebinska Pomysły

Smart City – Drzewa a ekonomia

Zieleń miejska jest nie tylko wizualnym wyznacznikiem dbałości o przestrzeń publiczną, ale ma spory wpływ na ekonomie. Dodatkowo posiada potężny udział w retencjonowaniu wody w miastach. Jak to wygląda u nas, a jak za oceanem.

Matka natura nie bez powodu wyposażyła drzewa w narzędzia do produkcji tlenu, nawilżania i oczyszczania powietrza, a także stymulowania temperatury. W czasie upałów – drzewa, czyli “zielona infrastruktura miasta” dba o nasze samopoczucie i zdrowie. Zadania, jakie odgrywa miejska zieleń, w szczególności drzewa są coraz dokładniej definiowane i z reguły często niedocenione. A to widać, chociażby po lokalnych rynkach  Chrzanowa lub Trzebini – betonowych pustyniach w czasie upałów. Nie lepiej sytuacja wygląda w innych okresach. W miastach potrzebne są duże drzewa, a nie ich sadzonki, które nie spełniają swoich podstawowych funkcji. Betonowy Rynek w Trzebini jest najlepszym tego przykładem. Przykładem jak źle można zrewitalizować przestrzeń miejską, nie uwzględniając praktycznych rozwiązań.

„Jeden duży buk produkuje tyle tlenu, co mniej więcej tysiąc siedemset 10-letnich, małych buków. To właśnie duże drzewa tak naprawdę są potrzebne w miastach, a nie ich małe sadzonki” – podkreśla w rozmowie dr Dominik Drzazga z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.

Wiele funkcji dodatkowych dzięki zieleni można uzyskać w miastach. Tworzenie zielonych korytarzy w graniach tworzenie ścieżek rowerowych, tras spacerowych jest integralne i poprawia walory estetyczne obszarów zabudowy w centrach i osiedlach miast. Jednak smuta rzeczywistość nie zostawia złudzeń. W Trzebini masowo wycina się dorodne drzewa w Centrum. – nie możemy zrozumieć, dlaczego wycięto pas drzew przy ulicy Szkolnej. Tyle lat nie było problemu z bezpieczeństwem – mówi pracownik szkoły. Wiele osób pamięta potężne kasztanowce przy drodze wojewódzkiej nr 791 (DW791) na odcinku Piłsudskiego. Zdziwieniem wśród mieszkańców było również pozbycie się drzew przy ulicy Kościuszki i w to samo miejsce posadzenie sadzonek. W sytuacji krytycznej, której szczupłość przestrzeni lub z przyczyn technicznych rozwiązanie posadzenia drzew w gruncie jest niemożliwe, na pomoc przychodzą alternatywne rozwiązania. W wielu miastach w Polsce, poprawie estetyki przestrzeni publicznych, jest realizacja nasadzeń drzew w donicach lub idea parków kieszonkowych. To niewielkie, liczące od kilkudziesięciu do kilkuset metrów kwadratowych tereny obsadzone drzewami, krzewami, roślinnością niską, a także wyposażone w małą architekturę np. ławki, sadzawki itp., które są idealnym miejscem wypoczynku dla mieszkańców. Firma Global Flowers z Trzebini potwierdza, że jest jeszcze jeden trend w miastach często pomijany przy rewitalizacjach – ogrody wertykalne będące dopełnieniem np. ślepych ścian. Dobry przykład zastosowania ogrodu wertykalnego można zauważyć na Rynku w Katowicach.

Praktyczne podejść do drzew w mieście

Bardzo precyzyjnie podszedł do tematu zespół USDA Forest Service współpracujący z Uniwersytetem Kalifornijskim, który oszacował, że 1 dolar wydany na zieleń w słonecznym stanie przynosi 5,82 dolara zwrotu. Do swoich wyliczeń użyli specjalistycznego oprogramowania i-Tree, które pozwala na pełną inwentaryzację miejskiej zieleni. W Kalifornii badacze naliczyli 9,1 mln przyulicznych drzew, czyli około 0,26 na mieszkańca. Roczne koszty utrzymania drzewa to około 19 dolarów, co daje łączny budżet na poziomie 172 mln dolarów.

Drzewa przede wszystkim zwiększają wartość nieruchomości
Po drugiej stronie rachunku wyników pojawia się jednak długa lista korzyści, związanych z oszczędnościami energii, środowiska, ale także wzrostem wartości nieruchomości, który wnosi tu najwięcej. W USDA Forest Service wyliczono, że kalifornijski miejski drzewostan przynosi:

  • 10 milionów dolarów w wartości przechwyconego CO2,
  • 18 milionów dolarów w wartości odfiltrowanego powietrza,
  • 41,5 milionów dolarów w wartości przechwyconego deszczu,
  • 101 milionów dolarów w zaoszczędzonej energii (głównie chłodzenia),
  • 839 milionów dolarów we wzroście wartości nieruchomości.

Łącznie daje to 1,01 mld dolarów, czyli około 110 dolarów na jedno drzewo. Uwzględniając 19 dolarów, które trzeba wydać na jego utrzymanie, daje to właśnie stopę zwrotu na poziomie 482 proc.

Filip Lach