Kategorie
Historia Trzebinia

Liga Morska i Kolonialna w Trzebini?

Trzebinia już na początku XIX wieku stała się miastem o strategicznym znaczeniu dla gospodarki, wówczas “Wolnego, Niepodległego i Ściśle Neutralnego Miasta Krakowa i jego Okręgu”.

Państwo to, było enklawą gospodarczego liberalizmu w tej części Europy. To wtedy w Trzebini powstało pięć kopalń węgla, dwie huty cynku i huta szkła. No i oczywiście kolej żelazna. W późniejszym okresie powstały kolejne kopalnie węgla i kopalnia galmanu. Początek XX wieku to kolejny skok rozwojowy miasta. Powstaje rafineria nafty, elektrownia, cementownia i zakłady tłuszczowe.

Trzebinia się staje strategicznym punktem na mapie odrodzonej Rzeczpospolitej. Zarówno pod względem gospodarczym jak i sprzężonym z tym znaczeniem jako węzeł komunikacyjny. Co istotne – Trzebinia wraca do Polski odzyskującej dostęp do morza.

Nic więc dziwnego, że tutaj znaleźli się aktywiści chcący realizować wizje ambitne. I takie cele, stawiała Ligia Morska i Kolonialna. LMW była stowarzyszeniem posiadającym własne umundurowanie i banderę chociaż deklarowała charakter apolityczny.

Za cel stawiała sobie budowę świadomości społecznej o korzyściach płynących z żeglugi morskiej i śródlądowej, współpracę z polską imigracją, zwłaszcza zamorską, organizacją funduszy na budowę marynarki wojennej, portów, dróg wodnych, okrętów handlowych i rozwoju handlu.

Historię Ligii i uczestnictwa w niej mojego pradziadka odkryłem kilka lat temu. Na pewno było to po ukończeniu studiów inżynierskich z budownictwa wodnego i hydrotechniki.

Na szczegółowy i przygotowany z pietyzmem opis Ligi Morskiej, odsyłamy do bardzo wartościowego bloga poniżej:

https://staralesniczowkablog.wordpress.com/…/liga…//0

Red. Emil Krawczyk

Kategorie
Aktualności Gazeta Trzebinska Historia

75 lat temu Alianci zbombardowali rafinerię w Trzebini

7 sierpnia 1944 roku: 60 „Latających Fortec” z 8 Armii Powietrznej pod opieką 36 myśliwców P-51 „Mustang” bombarduje rafinerię w Trzebini.

W ramach postępów aliantów w roku 1944 rozpoczęta została ofensywa powietrzna, której celem staje się zniszczenie niemieckiego przemysłu chemicznego. Bombardowania przemysłu III Rzeszy, były głównym zadaniem amerykańskich sił powietrznych (USAAF).

Zdjęcie płonącej rafinerii od strony bocznicy kolejowej.

Okazały się one bardzo skuteczne, gdyż w ciągu najbliższych kilku miesięcy pracujący na rzecz Niemiec przemysł chemiczny zostanie całkowicie zneutralizowany. Cena sukcesu okazała się jednak bardzo wysoka, gdyż misje lotnicze nad okupowaną Europą były niebezpieczne i wyczerpujące.

Dzień po dniu załogi odrywały maszyny z lotnisk, aby ponad okupowanymi terenami przedzierać się przez gniazda dział przeciwlotniczych i zasadzki organizowane przez myśliwce wroga. W sumie nad Europą poległo blisko 42 tysiące amerykańskich lotników. Co dwudziesty zginął nad naszym krajem.

Eskadra bombowców B17 „Latających Fortec” .

Jedną z takich misji była operacja bombardowania trzebińskiej rafinerii, którą w roku 1939 przejęli Niemcy i rozpoczęli w niej produkuję paliwa dla Wehrmachtu. Wyprawa została przeprowadzona z lotnisk sowieckich w ramach operacji „Frantic 5″, przez załogi z 8 Armii Powietrznej USAAF. Bombardowanie przeprowadzono ze znacznej wysokości kilku tysięcy metrów, przez co jego celność była niska, o ile nie przypadkowa. Intensywność bombardowania pozwoliła jednak zrealizować zakładany cel. Zabudowania rafinerii zostają praktycznie całkowicie zniszczone, a bomby wzniecają trwający kilkanaście dni gigantyczny pożar trawiący kolejne budynki.

W wyniku bombardowania ginie kilkunastu pracowników cywilnych rafinerii, którzy pochowani zostają we wspólnej mogile na trzebińskim cmentarzu przy ul. Luzara. Amerykanie podczas akcji stracili 5 maszyn wraz z załogami.

Do końca roku 1944 rafineria pełni już wyłącznie funkcję jako skład oleju. Międzyczasie Niemcy demontują ocalałe wyposażenie, które wywożą w głąb Rzeszy. Niemcy czego nie zdołali wywieźć starali się zniszczyć. Rok później resztki po rafinerii zdobywa Armia Czerwona.

Słup dymu z płonącej rafinerii widoczny był z kilkudziesięciu kilometrów. Widok od strony miasta.

Po wojnie kilku pracowników przystępuje do zabezpieczenia tego co zostało po zakładzie. W maju 1945 przy odbudowie pracuje już ponad 300 pracowników. Ponownie zostaje uruchomiony przerób ropy naftowej. Do 1955 roku w ramach odbudowy i kolejnych inwestycji Rafineria Nafty Trzebinia staje się największym zakładem swej branży w kraju.

[amo_member id=”2551″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Kategorie
Aktualności Gazeta Trzebinska Historia

Niepodległość odzyskana 7 października 1918 r

To 7 października 1918 r. Rada Regencyjna Królestwa Polskiego ogłosiła niepodległość Polski.

11 listopada cała Polska będzie hucznie obchodzić setną rocznicę odzyskania niepodległości. Większość ludzi jednak nie wie, że niepodległość Polska uzyskała miesiąc wcześniej. Zaczęło się od wydarzeń listopada 1918 r., oraz że nasza ojczyzna odrodziła się jako Królestwo Polskie.

Wybuch I Wojny Światowej był wyczekiwaną przez Polaków szansą na niepodległość, którą niosło starcie dawnych sprzymierzeńców-zaborców. Znalezienie się Niemiec i Austro-Węgier oraz Rosji, w dwóch różnych blokach militarnych, dawało nadzieję na przywrócenie w polityce międzynarodowej tematu sprawy polskiej. Już w pierwszych dniach wojny, dowództwa państw wydały odezwy do narodu polskiego o braterstwie broni. Ograniczały się one w obietnicach jedynie do zjednoczenia ziem polskich tylko pod jednym zaborcą.

Sytuacja odmieniła się w miarę przebiegu Wielkiej Wojny.

Nierozstrzygający się konflikt wymusił na Niemcach i Austro-Węgrach poszukiwania nowego źródła rekrutów. Potencjał mobilizacyjny dawnego Królestwa Kongresowego był znaczący, lecz koniecznym było przekonanie Polaków do opowiedzenia się po stronie Państw Centralnych. Cesarze Niemiec i Austrii, na mocy aktu 5 listopada 1916 r. zapowiedzieli powstanie niepodległego państwa polskiego „z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem”. Zaborcy powołali polski rząd – Tymczasową Radę Stanu. 25 osobowy organ, którego członków wybrały władze zaborcze, był pierwszym organem władzy polskiej w powołanym do życia Królestwie.

Na jej czele stanął hrabia Wacław Niemojowski. Wśród wybranych przez zaborców członków Rady, znalazł się również Józef Piłsudski. Kompetencje TRS były okrojone do roli ciała doradczego i przygotowawczego dla przyszłych instytucji państwa polskiego, co uwidocznia jej podział na referaty zajmujące się obszarami typowymi dla ministerstw: wojny, skarbu, sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, itd. TRS zarezerwowała dla siebie również uprawnienie do powołania regenta. Równocześnie, w myśl zapisów aktu 5 listopada Niemcy organizowali polskie siły zbrojne, które miały wesprzeć je w działaniach wojennych.

Wiosną 1917 r. utworzyli Polską Siłę Zbrojną (Polnische Wehrmacht), która dała podwaliny pod późniejsze, sprawne utworzenie Wojska Polskiego. PSZ podporządkowana została niemieckiemu generałowi, Generalnemu Gubernatorowi Warszawskiemu – Hansowi Hartwig von Beseler. W skład PSZ miały wejść Legionu Polskie, co wiązało się ze złożeniem przysięgi Niemieckiemu Cesarzowi (w miejsce składanej wcześniej przysięgi na wierność cesarzowi austro-węgierskiemu).

Na polecenie Józefa Piłsudskiego legioniści I i III Brygady odmówili złożenia przysięgi. Wywołało to kryzys oraz internowanie 15 tys. legionistów wraz z Józefem Piłsudskim, przez władze niemieckie. Wobec tych wydarzeń Tymczasowa Rada Stanu powołała Radę Regencyjną i na jej ręce złożyła swoją dymisję.

Rada Regencyjna w teorii miała pełnić najwyższą władzę w Królestwie Polskim do czasu przekazania jej w ręce regenta lub króla.

W skład Rady Regencyjnej weszli:  arcybiskup warszawski Aleksander Kakowski, prezydent Warszawy książę Zdzisław Lubomirski oraz prezes Stronnictwa Polityki Realnej hrabia Józef Ostrowski. Uroczyste nominowanie powołanych przez obu Cesarzy członków Rady, miało miejsce 15 października 1917 r. Siedzibą Rady stał się Zamek Królewski w Warszawie. W grudni 1917 r. Rada mianowała gabinet ministrów, na czele którego stanął Jan Kucharzewski. W lutym roku 1918 utworzyła tymczasowy , 110 osobowy parlament – Radę Stanu Królestwa Polskiego.  7 października 1918 r. Rada Regencyjna ogłosiła odezwę „Do Narodu Polskiego”, w której proklamowała niepodległość Polski i rozwiązywała Radę Stanu.

W wygłoszonym akcie niepodległości, Rada Regencyjna powołała się na program pokojowy prezydenta USA Thomasa Woodrowa Wilsona z 8 stycznia 1918 r., czyli tzw. czternaście punktów Wilsona, zaakceptowanych przez Kanclerza Rzeszy  5 października 1918 r.

[otw_shortcode_info_box border_type=”border-top-bottom” border_color_class=”otw-green-border” border_style=”bordered”]Punkt 13 deklaracji mówił o „stworzeniu niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza, niepodległością polityczną, gospodarczą, integralność terytoriów tego państwa powinna być zagwarantowana przez konwencję międzynarodową”. [/otw_shortcode_info_box]

12 października 1918 r. Rada wprowadziła nową rotę przysięgi i przejęła władzę nad Polską Siłą Zbrojną, która następnego dnia została Radzie zaprzysiężona. 21 października 1918 r. Hans Hartwig von Beseler zrzekł się stanowiska Naczelnego Wodza Polskiej Siły Zbrojnej. 23 października 1918 r. Rada Regencyjna powołała rząd Józefa Świeżyńskiego, w którego skład weszli głównie politycy Narodowej Demokracji. Był to pierwszy rząd Królestwa Polskiego powstały bez akceptacji zaborców. Świeżyński bez niemieckiej zgody zarządził pobór do Wojska Polskiego, w które została przekształcona Polska Siła Zbrojna oraz powołał generała Tadeusza Rozwadowskiego na stanowisko szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ponadto, w obliczu rozpadu Austro-Węgier, 19 października 1918 r. w Cieszynie powstała Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, a w Krakowie w dniu 31 października, ukonstytuowała się Polska Komisja Likwidacyjna pod przewodnictwem Wincentego Witosa i Ignacego Daszyńskiego. Przejęły one zwierzchnictwo jako organ władzy polskiej nad ziemiami polskimi wchodzącymi w skład dawnego zaboru austriackiego. Jednocześnie Rada dąży do utworzenia rządu mającego szerokie poparcie społeczne.

W nocy z 10 na 11 listopada 1918 r. polskie wojska rozbrajają garnizon niemiecki w Warszawie, a równocześnie w całym Królestwie Polskim rozpoczęło się rozbrajanie wojsk niemieckich i austro-węgierskich. Sytuację polityczną zmieniło przybycie 10 listopada  1918 r. specjalnym pociągiem z Berlina uwolnionego z twierdzy magdeburskiej Józefa Piłsudskiego. Po przybyciu do Warszawy Józef Piłsudski odbył rozmowy z członkami Rady Regencyjnej. 11 listopada 1918 r. Rada Regencyjna „wobec grożącego niebezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, dla ujednolicenia wszelkich zarządzeń wojskowych i utrzymania porządku w kraju” przekazała władzę wojskową i naczelne dowództwo wojsk polskich Józefowi Piłsudskiemu. 14 listopada 1918 r. Rada Regencyjna podjęła decyzję o samorozwiązaniu i przekazaniu całości władzy Piłsudskiemu, który 22 listopada ogłosił się Tymczasowym Naczelnikiem Państwa.

Dzisiaj to 11 listopada świętujemy odzyskanie niepodległości nie wiedząc, że tak naprawdę świętujemy tylko przekazanie władzy Józefowi Piłsudskiemu  przez istniejący od 7 października 1918 r. suwerenny organ polskiej władzy państwowej. Dodatkowo: przekazanie władzy nad już zorganizowanym państwem.

[amo_member id=”2551″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Kategorie
Aktualności Gazeta Trzebinska Historia

Ojcowie Niepodległości w Chrzanowie

Starostwo Powiatowe w Chrzanowie wspólnie z Chrzanów gmina zaprasza na wystawę plenerową Instytutu Pamięci Narodowej zatytułowaną „Ojcowie Niepodległości” w Chrzanowie

Wystawa o sześciu ojcach polskiej niepodległości, która ma dotrzeć do prawie 130 miast i miasteczek w całym kraju, zostanie zaprezentowana w Chrzanowie. Można ją zwiedzać w plenerze przed budynkiem MOKSiR Chrzanów od 21 sierpnia do 14 września

2018 r. Ekspozycja prezentuje liderów walki o wolną Polskę z 1918 r. Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, Wincentego Witosa, Wojciecha Korfantego i Ignacego Daszyńskiego. Ponad dwumetrowe plansze z sylwetkami wybitnych mężów stanu opatrzone są ich biogramami w języku polskim i angielskim.

Na wystawie znajdziemy także kalendarium najistotniejszych wydarzeń w procesie odradzania się niepodległej Polski oraz kopie najważniejszych dokumentów, związanych z 11 listopada 1918 r.

Na trasie Biało-Czerwonego Szlaku znalazł się Chrzanów jako jedno z miast, w którym dokonane zostanie symboliczne otwarcie wystawy.

Wernisaż odbędzie się 21 sierpnia 2018 roku o godz. 18.00 na deptaku przed MOKSiR w Chrzanowie.

Kategorie
Gazeta Trzebinska Historia Rozrywka

Tajemniczy Ogród w Bolęcinie

W każdej miejscowości znajdują się zakątki, które lata swojej świetności mają dawno za sobą, a młode pokolenie niewiele pamięta z ich pierwotnych funkcji. Miejsce magiczne, acz zapomniane, znajduje się obok naszych domów..

Zaraz za stadniną ,,Szarża”, przechodząc pod szlabanem wyznaczającym granicę ośrodka, trafiamy do miejsca w którym czas zatrzymał się dawno temu. Niewielkie cypelki na zalewie, połączone drewnianymi pomostami z białymi żeliwnymi balustradami mieszczą okrągły parterowy budynek, w którym jak można wywnioskować znajdowała się niegdyś kawiarnia. Pozostałości po zewnętrznym ogródku nadal można dostrzec, wyłaniające się z bujnej roślinności. Naprzeciwko dostrzec można opuszczony budynek ośrodka wczasowego, ewentualnie miejsce przeznaczone dla harcerzy i kolonistów co sugeruje jeszcze widoczny mural. Na całej długości stawu widzimy stare ławki i elementy małej architektury z której niewiele zostało, a to co jeszcze stoi, nadaje się jedynie na śmietnisko.

Pokoje posiadają nadal część wyposażenia, a nawet całe okna – z niewielkimi ubytkami. Przed budynkiem pozostałości fontanny oraz ławek, dają dokładny obraz tego miejsca w okresie pomyślności. Teren nie jest rozległy i ściśle przylega do dzisiejszego ośrodka konnego.

Warto dla takich perełek poszperać w kartach historii.

[amo_member id=”2530″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Kategorie
Gazeta Trzebinska Historia Pomysły

Skansen w Wygiełzowie – uchronić od zapomnienia kulturę krakowiaków zachodnich

Muzeum Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie i Zamek Lipowiec bo to jest właściwa nazwa dobrze znanego każdemu mieszkańcowi małopolski zachodniej skansenu, od 50 lat wpisuje się w krajobraz Gminy Babice przyciągając unikatową w skali kraju architekturą. Przepiękne budownictwo, mnóstwo przykładów dziedzictwa niematerialnego oraz imprezy tematyczne przybliżające obrzędowość krakowiaków zachodnich, ubogacają nasz region, utrwalają nasze dziedzictwo i artefakty.

Rok 2018 jest jubileuszowy dla parku. 50 lat temu podjęto decyzję o zagospodarowaniu 5 hektarów terenu, na który w ten czas zaczęto zwozić zabytkowe spichlerze, chałupy z Chrzanowa i Alwerni czy wreszcie okazały kościół z Ryczowa – przedstawia zarys Pani etnograf Izabela Okręglicka.

Jak wyjaśnia Pani Izabela nigdzie w regionie nie znajdziemy już pięknie malowanych chałup. W tej chwili w swoich zbiorach Park posiada najpiękniejsze perełki architektury drewnianej. [otw_shortcode_info_box border_type=”border-top-bottom” border_color_class=”otw-green-border” border_style=”bordered”]Dumą Muzeum jest także średniowieczny Zamek w Lipowcu. Będący niegdyś własnością biskupów krakowskich posiada mroczną stronę. Był więzieniem dla nieposłusznych księży o czym mało kto wie.[/otw_shortcode_info_box]

Zamek jest ulubionym miejscem fanów rycerstwa oraz rycerskich zwyczajów, które przybliżają zwiedzającym kustosze.

Zamek jest ulubionym miejscem fanów rycerstwa oraz rycerskich zwyczajów, które przybliżają zwiedzającym pracownicy. Turnieje łucznictwa, zloty wiedźm i czarownic są nieodzownym elementem wydarzeń w tym miejscu.

Jak zauważają pracownicy minusem tego miejsca jest jego graniczne umiejscowienie względem szlaku Orlich Gniazd. Promocja niestety nie jest na takim poziomie jaki byśmy sobie życzyli, co jest spowodowane ograniczonymi funduszami – wyjaśnia Pani kustosz.

Aktualnie trwają prace przewożenia zabytkowego spichlerza z Bobrka. W budynku znajdą się między innymi kasy biletowe.

Odwiedzającymi w okresie wysokim zaczynającym się od końca kwietnia do końca października to w szczególności grupy szkolne. Dla nich przygotowujemy całą paletę angażujących, praktycznych zajęć przybliżających tradycje naszych dziadów. Mowa tutaj o plecionce z lnu, garncarstwie, sposobach pieczenia chleba czy wyplataniu z wikliny – wylicza Izabela Okręglicka.

Skansen jest również odwiedzany przez rodziny. W otoczeniu lasu, urządzonych w ówczesnym stylu ogródkach i tym niepowtarzalnym klimatem można wyciszyć się i odpocząć.

Globalizacja jako czynnik tłumiący nasze pochodzenia

W dobie zunifikowania i globalizacji tracimy tożsamość. Stajemy się tacy sami jak inni, przestajemy się wyróżniać . Zaczęliśmy się wstydzić tego skąd pochodzimy i nie utrwalamy tego. Przykłady można mnożyć. Dochodzą nas informacje o wyrzucaniu stylizowanych mebli, a nawet palenie zdjęć. Jednak światełkiem nadziei w odkrywaniu swojego dziedzictwa jest wschodzący styl slow life – będący powrotem do tradycji. Własne wypieki chleba, produkcja masła a nawet polityka prorodzinna pozwala odnaleźć się w tej rzeczywistości – przekonuje Pani etnograf.

Haft krakowski na marginesie

Jest swego rodzaju paradoksem promowaniem najbardziej znanych wzorów regionalnych łowickich i kaszubskich. Niepojętą sytuacją jest ich szeroki wybór jako pamiątka z Małopolski, a to właśnie haft krakowski należy mocno promować. Sam Lajkonik nie wystarczy. Aktualnie w dworku znajduje się wystawa haftów którą można oglądnąć do 22 lipca w ramach akcji promocyjnej POLSKA NASZ PIĘKNA CAŁA.

[amo_member id=”2530″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

 

Kategorie
Gazeta Trzebinska Historia Pomysły

Ośrodek Kozi Bród – perła Trzebini

Będące w cieniu Balatonu i Chechła miejsce uwodzi i fascynuje. Po latach zaniedbań odzyskuje swój blask i pretenduje do roli miejsca aktywnego i tętniącego życiem niezależnie od pory roku. Przyjaznego rodzinom oraz osobom starszym. Mocny akcent rewitalizacyjny to wynik pracy młodego, przedsiębiorczego małżeństwa z Trzebini, Tomasza i Natalii Kępki – moja rodzina z tym miejscem związana jest od 30 lat, innego scenariusza jak zajęcie się tym terenem sobie nie wyobrażamy – mówią zgodnie. Z powodzeniem prowadzą salę weselną Caterjan, a ich projekt Kozi Bród to jednocześnie olbrzymie wyzwanie logistyczne. Przejęty w dzierżawę w 2017 roku zachwyca swoimi urokliwymi alejkami, miejscami do biwakowania, pomostami,  ilością zieleni, a przede wszystkim modernistyczną muszlą koncertową – przy której organizowane są i będą duże imprezy dla mieszkańców.

F.L: Skąd zainteresowanie tym ośrodkiem, jesteś młodym człowiekiem – który jak widać nie boi się ryzyka i wziął na siebie tak duży obiekt.

Tomasz Kępka:  Sercem firmy jest oczywiście sala Caterjan, o której nie można nie wspomnieć. Po rozmowach z Tauronem – właścicielem obiektu, doszedłem wraz z Natalią do wniosku, że warto zając się ośrodkiem na nowo i przywrócić mu należytą godność.

A historia miejsca jak i rodziny Tomka jest związana z tym miejscem od wielu lat. Wychowany przez 30 lat w tej okolicy. Mama prowadząca kawiarnię na terenie ośrodka. Wujek – Sławek Adamczyk będący kierownikiem tego obiektu przez ponad 20 lat i naturalnym było, że muszę związać swoją przyszłość z tym miejscem.

-Kilka spotkań z Prezesem w Jaworznie, uszczegółowienie umowy i udało się. Umowa jest czas na nieokreślony co jest zbawienne, ponieważ żeby tutaj wejść i zacząć rewitalizować teren, nie można umowy wznawiać co sezon – nikt wówczas nie zainwestuje w miejsce nie mając pewności że po roku ktoś inny go przejmie – stawiałem sprawę rzeczowo – wyjaśnia Tomek

– Jesteśmy na etapie remontu magazynów, kawiarni, hotelu. Przy dobrych warunkach pogodowych zabieramy się z pełną energią za teren wokół budynków. To jest teren zamknięty, dzięki temu oferta biwakowa czy firmowe pikniki idealnie się do tego nadają.

Priorytety. Hotel i kąpielisko.

Aby osiągnąć sukces i zachęcić ludzi do korzystania z ośrodka należy o niego dbać. To jest podstawa. Miejsce to tworzymy dla rodzin. Potencjał i ilość zieleni zachęca osoby starsze i rodziny do spacerów i korzystania z rowerków wodnych, rozłożenia koca i oddaniu się błogiemu relaksowi.

Polityka cenowa jest następująca. Cały tydzień wejście jest za darmo, – to ściąga ludzi. Stawiamy na swoją kuchnię – robione przez nas zapiekanki mają być zachętą do odwiedzenia ośrodka.

Niestety nie otrzymaliśmy zezwolenia na kąpiel, a to wynik nowego prawa wodnego – za późno złożyliśmy dokumentację, a czas na rozpatrzenie instytucja ma 6 miesięcy, wobec czego w tym roku nie opłaca nam się ten temat ciągnąć. Wcześniej było dużo szybsza procedura.  Zaczęliśmy czyścić wodę i dno – aby na sezon 2019 ruszyć z kąpieliskiem  – wyjaśnia Tomek.

[amo_member id=”2530″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Kategorie
Gazeta Trzebinska Historia

Cykl historyczny – Budowa szkoły powszechnej w Sierszy

Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Trzebińskiej COR

Przed II wojną światową, z inicjatywy kierownika szkoły powszechnej w Sierszy Franciszka Kuli, rozpoczęto budowę budynku nowej szkoły, który nie został dokończony, a Franciszek Kula zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym. Budynek miał mieć jeszcze jedno skrzydło będące odbiciem lustrzanym.
Po zakończeniu wojny przystąpiono z inicjatywy Bolesława Znańskiego (przedwojenny nauczyciel matematyki i fizyki) do utworzenia pierwszej szkoły średniej w Sierszy. 13 lutego 1945 r. Kuratorium Okręgu Szkolnego w Krakowie wydało zezwolenie na założenie Prywatnego Gimnazjum i Liceum w Sierszy. Tymczasem okazało się, że w Sierszy nie było odpowiedniego budynku, mimo, że istniał gmach szkoły wybudowany przed wojną z inicjatywy Franciszka Kuli. Lecz Niemcy urządzili w nim Gminę Zbiorową dostosowując sale szkolne do celów biurowych. W takim stanie budynek nie nadawał się do użytku i wymagał przeróbek. Z pomocą przyszedł inż. Jan Szlachta (dyrektor kopalni “Artur”), który 15 lutego 1945 r. oddał szkole w bezpłatne użytkowanie budynek nr 320. Koszty związane z utrzymaniem budynku wzięła na siebie kopalnia.
Inauguracja pierwszego roku szkolnego odbyła się 26 lutego 1945 r. Pierwszym dyrektorem szkoły był mgr Bolesław Znański.
Były wówczas 4 klasy gimnazjalne i jedna licealna, w sumie uczęszczało 135 uczniów.

Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Trzebini.

Kategorie
Gazeta Trzebinska Historia

Historia zamku Tenczyn w Rudnie

Kategorie
Gazeta Trzebinska Historia

Z cyklu zaplątana w historię – sezon komunijny

W moim archiwum są dwa zdjęcia Jasi zrobione z okazji  I Komunii Świętej. Jedno grupowe – zrobione przed kościołem Piotra i Pawła, a drugie, na którym jest sama, wykonane w zakładzie fotograficznym. Sęk jednak w tym, że na każdym z nich moja Mama wygląda zupełnie inaczej. Na tym grupowym ma krótkie włoski. Wydaje mi się, że jest ubrana skromniej niż większość z pozostałych 47 dziewczynek, które w tym dniu przystąpiły do Pierwszej Komunii. Co prawda jedna z nich ma na sobie zwykły mundurek szkolny, ale inne są tak bardziej – „na bogato”. Na głowach wianuszki, welony, dłuższe, pewnie specjalnie zapuszczane włosy, w rękach białe lilie, a Jasia – jak jakiś, za przeproszeniem, wypłosz (Stoi pierwsza z prawej w trzecim rzędzie od góry).
Natomiast to zdjęcie, na którym jest sama, przedstawia już Jasię – okularnicę  (a okulary zaczęła nosić właśnie w drugiej klasie).

Ma dłuższe włosy, które swój skręt zawdzięczają zapewne papilotom z papieru, w których fałszywa pierwszokomunistka spędziła poprzednią noc. Tak – fałszywa, bo to wcale nie była jej pierwsza Pierwsza Komunia.

Moja mama była bardzo bystrą dziewczynką. W domu mówiło się, że może wybuchnąć  wojna, że czasy są niepewne. Pierwszoklasistka przysłuchiwała się tym rozmowom dorosłych i  bardzo się bała, że za rok może nie zdążyć przystąpić do Najświętszego Sakramentu. Podobno tak długo męczyła księdza przygotowującego dzieci do Komunii, że ten dał jej szansę i po pomyślnym zaliczeniu egzaminu  pozwolił, aby rok wcześniej, w 1938 roku przyjęła Pierwszą Komunię. Nie wiem, który to był ksiądz – pewnie jeden z tych uwiecznionych na zdjęciu. Niestety nie wiem też, kiedy dokładnie miało miejsce to ważne wydarzenie  – nie zachował się pamiątkowy obrazek ani z pierwszego, ani z drugiego „podejścia”. Zapewne w maju lub w czerwcu. Najprawdopodobniej we środę – najczęściej w tym właśnie dniu tygodnia urządzano tę uroczystość. Nie było jakichś szczególnych prezentów, torba cukierków była szczytem marzeń. A po kościele dzieci usiadły na ławkach przy długich stołach i spałaszowały babkę popijając ją gorącym kakao, przygotowanym przez siostry zakonne i mamy. Ot, i całe przyjęcie.

Kiedy rok po tej pierwszej Pierwszej Komunii okazało się, że wojna nie wybuchła, małej Jasi było strasznie żal, że jej rówieśnicy mają teraz to święto. W związku z tym, tak sobie to układam, pozwolono jej na powtórne uroczyste przyjęcie Komunii, a że nie była to dla niej Pierwsza Komunia, to już inna sprawa. Babka i kakao pewnie smakowały równie dobrze, jak rok wcześniej.
A potem już tylko zakończenie roku po drugiej klasie, wakacje i 1 września 1939.

Violetta Zakrzewska