Kategorie
Aktualności Finanse

Poszli na zakupy i dostali 90 złotych opłaty dodatkowej. Za co?

Od kilku dni  mieszkańcy Chrzanowa robiący zakupy pod lokalnymi dyskontami sieci Biedronka, nagminnie otrzymują karę za brak biletu parkingowego w wysokości 90 złotych. To kpina komentują mieszkańcy i planują odwołać się od ich zdaniem, nieuzasadnionej próby oszustwa.

To zwykła łapanka — twierdzi Pani Joanna i Pan Piotr z Chrzanowa. Przyjemność pobierania biletu kosztowała jednego i drugiego 90 zł. Klienci robiący zakupy przy ulicy Sikorskiego i Świętokrzyskiej mają powody do niezadowolenia. Coraz częściej pod wycieraczkami znajdują dokument kontrolny będący nie mandatem, a wezwaniem do wniesienia opłaty dodatkowej. Niepobranie biletu to kara w wysokości 90 złotych, jednak osoby zgłaszające sytuacje, bilety posiadali. Sytuacja jest niezrozumiała, komentują. Pani kontrolująca nie przyjmowała argumentu, że do biletomatu należy podejść. Na ogół w godzinach popołudniowych jest spory ruch, co powoduje kolejkę, na nade wszystko maszyna często ulega zawieszeniu — dodają jednogłośnie. Czas ten jest świetną okazją na atak ze strony kontrolującego, wszak za każdy wystawiony dokument otrzymuje on prowizję. Na prośbę anulowania kary i pokazanie właściwego biletu, kontrolująca rzuciła jedynie, że parking jest za duży i nie ma możliwości sprawdzenia — tylko pytanie sprawdzenia czego — pyta oburzony Pan Piotr.

Rozmówcy mówią zgodnie. Należy respektować nowy regulamin, ale ze strony osób monitorujących stan parkingu, również wymagane jest minimum inteligencji. Pani Joanna często wracając z pracy, robi zakupy w pawilonie przy ul. Sikorskiego. W dniu otrzymania kary parking w 3/4 był zajęty. Zaparkowałam samochód na końcu parkingu i poszłam po druk — tłumaczy. W tym czasie pod parkomatem stała jeszcze jedna osoba i próbowała poradzić sobie z zawieszoną maszyną, która nie reagowała na komendę. Mężczyzna stojący w kolejce pobiegł do obsługi sklepu, która nie za bardzo wiedziała co w takiej sytuacji zrobić. Kiedy w końcu maszyna zaskoczyła i wydrukowała bilety, na szybie Pani Joanny było już wezwanie. Tłumacząc zaistniałą sytuację, kontrolerka powiedziała jedynie, że nie jest w stanie, analizować, kto stoi pod parkomatem. Pokazuje jej wydrukowany bilet, a ona na niego nawet nie zareagowała — denerwuje się rozmówczyni. Dodała jedynie, że nie można anulować nałożonej kary.

To nie pierwszy tego typu przypadek wyłudzania pieniędzy. Podobna sytuacja miała miejsce przy ul. Świętokrzyskiej. Zakupy wnuczki i jej babci skończyły się dodatkowym kosztem 90 złotych, Wydrukowany bilet miał godzinę 15:14  i jego ważność była do 16:44 i znajdował się w pojeździe. Wiedząc, że będzie potrzebne więcej czasu, pokrzywdzona poszła po druk następnego i tutaj również czekała już niespodzianka w postaci karnych 90 złotych.

Niczym sen Barei

Wielu mieszkańców słusznie przypuszcza, że Biedronka utrudnia im zakupy. Firma TD System z Bielska -Białej zajmująca się zarządzaniem przestrzeniami parkingowymi na pytanie dotyczące zasadności takiej kary i tak ostrej formy jej nakładania milczy. Otrzymaliśmy jedynie informację z sekretariatu o niezwłocznym kontakcie ze strony Pani Dyrektor. Telefon jednak nie zadzwonił.

 

 

Kategorie
Aktualności Biznes i Gospodarka Finanse Gazeta Trzebinska

Chechło utopiło budżet Trzebini. Czy to wynik błędnych zapisów?

Szacunkowo nawet do 1 mln złotych może kosztować Gminę Trzebinia  utrzymanie obiektu rok w rok przez najbliższe 10 lat – mówi Grzegorz Żuradzki. Niegospodarność to najlżejsze hasło, które rozpala atmosferę wokół tej inwestycji.

  • W zasobach gruntu Gmina Trzebinia posiada 80 arową działkę.
  • 10 lat – na tyle Gmina Trzebinia zobligowana jest utrzymywać nie swój teren.
  • 5 lat – przez ten okres nie można komercyjnie wykorzystywać ośrodka Chechło.

Nowoczesna infrastruktura rekreacyjna to spełnienie marzeń mieszkańców powiatu chrzanowskiego, którzy od lat nie mogli doczekać się inwestycji w obiekty wypoczynkowe, dostosowane do XXI w. Wieże widokowe, ścianka wspinaczkowa, basen, panoramiczny lokal z przeznaczeniem na kawiarnię, nowa plaża, sanitariaty z natryskam i nowoczesny hangar na łodzie ze splitem,  wszystko w otoczeniu  1,5 tys. m2 deski modrzewiowej – to elementy rewitalizowanego aktualne zalewu Chechło w Chrzanowie. Odbiór ośrodka miał nastąpić końcem sierpnia, jednak ze względu na niedopracowanie projektu  do końca października potrwa odnowa terenu. To o dwa miesiące dłużej niż zakładano. Wykonawca firma Rem-Bud już wcześniej sygnalizowała o problemach w programie funkcjonalnie  – użytkowym. Grantodawca czyli Urząd Marszałkowski zgodził się na zmianę daty odbioru.

Wątpliwe zapisy

Poważne wątpliwości budzi zapis w dokumentacji projektowej o liderze projektu, na którego spada całkowita odpowiedzialność za zarządzanie terenem. W praktyce oznacza to obowiązek pełnego finansowania w ramach utrzymania obszaru poddanego rewitalizacji. Zgodnie z zapisem potrwa to 10 lat. Tymczasem Chrzanów nie poniesie żadnych kosztów związanych z inwestycją.

Piękne wizualizacje i radość z szybkiego otrzymania dotacji z miesiąca na miesiąc staje się koszmarem dla skarbnika Trzebini. Wszystkiemu winien jest wniosek projektowy, który według urzędników już na etapie formalnym wykazywał mnóstwo błędów i rażących niedopatrzeń . Jeden z nich mówi o pełnym utrzymaniu terenu tylko przez lidera wniosku, a jest nim Trzebinia. Przyjęto dokument skazujący Trzebinię na wyłączne ponoszenie wydatków bez zabezpieczenia wpływów.

Ustalenia projektowe mówią, że Gmina Trzebinia odpowiada nie tylko za swój teren projektowy, ale i część chrzanowską. Dodatkowo musi  liczyć się z pobieranym przez Chrzanów podatkiem od nieruchomości i gruntu z racji użytkowania obiektów na ich terenie.

Tytuł prawny do terenu Gmina Trzebinia posiada, nie na zasadzie własności , ale na podstawie umów użyczenia i umów dzierżawy na 10 lat. Przez 10 lat odpowiada prawnie i finansowo za teren, który nie jest nasz – dodaje UM w Trzebini.

– to jest sytuacja kuriozalna. Poprzedni rządzący zawinili i doprowadzili do takiej sytuacji. Jesteśmy przed wyborami. Będziemy oczywiście wnosili o możliwość umorzenia podatku, ale nie wiemy jak na ten pomysł zareaguje nowy burmistrz Chrzanowa i czy będzie do tego podstawa – informuje Grzegorz Żuradzki.

Dodatkowo we wniosku zawarta jest klauzula, obligująca Gminę do zapewnienia przynajmniej jednego pełnego etatu, co jest dodatkowym kosztem.

Chechło  to finansowa studnia bez dna

Obiekt nie będzie mógł generować przychodów przez najbliższe 5 lat. Specjaliści nie mają wątpliwości: to są znamiona niegospodarności. Między 500 tys. a 1 mln tyle Gmina może rocznie płacić za utrzymanie ośrodka. Koszty mediów, ścieków, ochrony, pielęgnacji zieleni, ratowników, szamba,  a nawet dodatkowych  patroli policyjnych – to realne zobowiązania. Z dokumentacji urzędowej wynika, że za okres dwóch miesięcy Trzebinia na dodatkowe patrole policyjne nad Balatonem wydała 90 tys. złotych  – teraz proszę to wszystko pomnożyć razy sześć i tak przez 10 lat – rzuca Żuradzki.

Niegospodarność to jedno z wielu haseł, które rozpalają atmosferę wokół tej inwestycji. Budżet gminy został dotkliwie nadszarpnięty – uważa pełniący obwiązki burmistrza. Sprawa ta nadaje się do prokuratury – dodaje.

Solidarni z Trzebinią?

Partnerzy projektu nie ponosząc żadnych kosztów, mogliby w nich partycypować. Jednak to wymaga zmiany warunków projektu na co grantodawca zgodzić się nie musi.

Uczciwość wymaga, że część chrzanowską partnerzy powinni pomóc w utrzymaniu. To obiekt służący obu gminom – mówi Grzegorz Żuradzki.

Brudne Chechło, Piła Kościelecka bez kanalizacji

Pieniądze wpompowane w projekt jako wkład własny, mogły posłużyć do sfinansowania nitki kanalizacyjnej dla mieszkańców Piły Kościeleckiej. Teren osiedla jest w tej chwili dogęszczany nowymi domami, których właściciele muszą korzystać ze zbiorników na szambo.

– od dwóch lat wnioskujemy o kanalizację. W tej chwili osiedle mocno się rozrasta, a zbiorniki na szambo często pękają, zanieczyszczając okoliczny akwen wodny – mówi mieszkanka Piły Kościeleckiej.

Burmistrz Kosowski rozpatrując projekt budowy kanalizacji zadeklarował wówczas współfinansowanie tej budowy – główną nitkę z powodzeniem moglibyśmy zrobić , wzdłuż ulicy chrzanowskiej – dodaje Żuradzki.

Zbiornik Chechła będzie wymagał gruntownego czyszczenia. WUOŚ może dofinansować prace, jednak to już nie jest w sferze problemów Trzebini, zbiorniki wodne nalezą do Skarbu Państwa i to na nich spoczywa odpowiedzialność za ich czystość i utrzymanie.

[amo_member id=”2530″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Kategorie
Aktualności Biznes i Gospodarka Finanse Gazeta Trzebinska

Reklama w przestrzeni miejskiej

Nowoczesne lokowanie nośników reklamowych w przestrzeni miejskiej, powinno się wiązać z budową ładu urbanistycznego i wizerunku miasta. Jej ujednolicona forma pozytywnie oddziałuje na estetykę.

Współczesne procesy komunikowania są nierozerwalnie związane z obecnością w przestrzeni publicznej nośników reklamy. Reklama zewnętrznaspełnia nie tylko funkcję komercyjną, ale stanowi także bardzo ważny element komunikacji społecznej. Dlatego jej funkcjonowanie winno dobrze wpisywać się w tkankę miejską i pozytywnie wpływać na wizerunek miejsca. – ​to wniosek Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

Reklama zewnętrzna nie jest niczym nowym

[otw_shortcode_info_box border_type=”border-top-bottom” border_color_class=”otw-green-border” border_style=”bordered” shadow=”shadow-inner” icon_type=”general foundicon-idea” icon_color_class=”otw-green-text”] Już w średniowieczu handlarze umieszczali informacje o usługach przy swoich zakładach. Jej główny cel czyli szybka komunikacja z potencjalnym konsumentem z czasem zaczęła przyjmować coraz bardziej karykaturalną i zbyt przytłaczającą formę. W 1916 r. architekt Franciszek Lilpop złożył w Warszawie pierwszy projekt przepisów mających na celu regulacje związane z szyldami reklamowymi​.​[/otw_shortcode_info_box]

Obecnie funkcjonuje ponad 100 aktów prawnych i kodeksów etycznych regulujących kwestię reklamy zewnętrznej, a są nimi: Ustawa prawo budowlane, Ustawa o drogach publicznych, Ustawa o ochronie dóbr kultury i o muzeach, Ustawa o ochronie przyrody, Rozporządzenie Rady Ministrów z 24 stycznia 1986 r., Rozporządzenie Ministra Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa z 14 grudnia 1994 r., Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 27 listopada 2009 r., Kodeks postępowania w dziedzinie reklamy zewnętrznej. Przepisy te są niestety bardzo ogólne i niespójne. Samo uściślenie definicji reklamy zewnętrznej oraz szyldu przysparza nie lada problemów.

A jak jest u Nas w praktyce? Jak wygląda jakość reklamy zewnętrznej w powiecie chrzanowskim.

Informacje handlowe i reklama jest naturalną częścią mechanizmu każdej gospodarki. Jednak w całej Europie poza Polską przyjęto standardy i normy jej prezentowania. Patrząc na skrzyżowania w Trzebini, Chrzanowie czy Libiążu po oczach razi skala zjawiska. Pstrokate, tandetne, zniechęcające. To tylko niektóre reakcje większości z nas. Spora ilość przestrzeni jest dosłownie zagrabiona, i nikt nie baczy na praktyczny i estetyczny wymiar reklamy, zasłaniając coraz większą część naszej rzeczywistości. Skrzyżowanie na światłach w Trzebini jest tego modelowym dowodem. Niektóre miejsca w powiecie przypominają bardziej państwa rozwijające się takie jak Bangladesz czy Indie, a rozmach chaosu reklamowego nie ma końca. Wszyscy mamy prawo żyć w otoczeniu spełniającym przynajmniej elementarne wymogi estetyki – komentują mieszkańcy. Gminy mogą i powinny korzystać z narzędzia jakim jest Ustawa Krajobrazowa w myśl której, miasta otrzymują praktyczny pakiet instrumentów do walki ze szpetotą reklamową. Do tego możemy zaliczyć między innymi:

[otw_shortcode_info_box border_type=”bordered” border_color_class=”otw-green-border” border_style=”bordered”]Określenie ilość tablic reklamowych, odległości między nimi, określenie czasu reklamy, określenie formy, kształtu, rozmiaru , barwy czy nawet wydzielenie stref wolnych od jakiejkolwiek reklamy. [/otw_shortcode_info_box]

Uchwała reklamowa, którą winni włodarze naszych miast przyjąć pozwoli określić standard, który z czasem stanie się czymś oczywisty. Najlepszym tego dowodem jest przyjęty Park Kulturowy przez Wrocław, Toruń a nawet Kazimierz Dolny. Spod banerów, płacht i tablic wyłania się zadbana przestrzeń miejska. Jest jednak jeden mankament takiego uporządkowanego zjawiska. O przestrzeń należy na bieżąco dbać. Reklama wielkoformatowa ten problem niweluje. Natomiast sceptycy dopatrują się swoistego zamachu na własność prywatną i ograniczenia w prowadzeniu biznesu.

Wchodząc z przekazami promocyjnymi w miejsca publiczne warto by było przeprowadzać badania marketingowe, dzięki którym nie zniechęcamy do siebie klientów, a na pewno dzięki takim sugestiom zapanujemy nad tym nieładem.

[amo_member id=”2530″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Kategorie
Aktualności Biznes i Gospodarka Finanse Gazeta Trzebinska

Browar jako ważny element lokalnej gospodarki

Tenczynek, kojarzony głównie z reklamą syropów owocowych i przetworów spożywczych, na lokalnym rynku mocno trzyma się tradycji piwowarskich. Pierwotnie reaktywowany należał do Browarów Jakubiak, dziś jest w rękach Manufaktury Piwa, Wódki i Wina S.A. Ma duże ambicje stać się browarem o regionalnym znaczeniu na poziomie ważenia 50 tys. hektolitrów rocznie tego złotego napoju. Zwrot natomiast przewidziany jest do 6 lat od rozpoczęcia warzenia. Zaraz po zawarciu tej wielomilionowej inwestycji nowy właściciel zabrał się za modernizację kadzi warzelniczych .

[otw_shortcode_info_box border_type=”border-top-bottom” border_color_class=”otw-green-border” border_style=”bordered”]Tradycje piwowarstwa w Tenczynku sięgają XVI wieku, a jej sława była na ustach wielu europejskich elit. Potwierdzeniem zaszczytów i wysokiego kunsztu warzelniczego był złoty medal na targach piwnych w Londynie w 1862 i Pilznie w 1906 r.[/otw_shortcode_info_box]

Piwna rewolucja dotarła do naszych kufli

Linia nowofalowa autorstwa Sebastiana Jabłońskiego, młodego i zdolnego piwowara, ma się stać sztandarem browaru. A co oznacza Nowa Fala Piwa? Jak wyjaśnia Jabłoński: – W koncernach smak i wartość piwa dyktuje księgowy.  Nasza filozofia opiera się na wysokiej jakości składnikach oraz pełnej kontroli konkretnej osoby, a nie dzięki komputerowym procesom – wyjaśnia. – W naszej ofercie znajdują się 3 takie gatunki o oryginalnym, świeżym, często nietypowym smaku, z nutami smakowymi i aromatami.

Inwestycja z poklaskiem

– Na piwo czekało wielu koneserów. Nasze pojawienie się zostało bardzo optymistycznie przyjęte przez działaczy samorządowych, którzy często goszczą u mnie i oferują pomoc i służą życzliwością. Mieszkańcy mogą się cieszyć, ponieważ przedsiębiorstwo w tej chwili zatrudnia ok. 30 osób z okolicy, a to również duża wartość, pozwalająca dzięki temu wtopić się w lokalną społeczność – mówi pan Zbigniew Borowy.

– Planujemy wspierać inicjatywy społeczne i sportowe w regionie. Dzięki filantropii firma buduje pozytywne relacje z otoczeniem zewnętrznym, co przynosi jej wymierne korzyści biznesowe.

Browar sam w sobie traktowany jest jak duma miejscowości. Przez lata kompleks popadał w ruinę. Już w ostatnim roku funkcjonowania Browarów Jakubiak nie było wznawianej produkcji. Wszyscy myśleli, że miejsce to nie podoła współczesności, a jednak przeżywa swój renesans. Nigdzie w Polsce nie ma tak pięknych piwnic, jak u nas. To jest prawdziwy diament architektoniczny, który będzie służył w perspektywie lat za centrum kultury piwa, jakie planujemy tu stworzyć – dodaje.

Należy trzymać kciuki za każdego inwestora niezależnie od wielkości prowadzonej działalności. To ich sukces jest także przyczynkiem do tego, co znajduje się w kasie miasta.

[amo_member id=”2530″ item-width=”150″ align=”right” item-margin=”20″ full-width=”yes” panel=”right”]

Kategorie
Aktualności Biznes i Gospodarka Finanse Gazeta Trzebinska

2 mld zł na wiadukty w Trzebini

Ponad 2 mld zł będzie kosztowała przebudowa dwóch wiaduktów w Trzebini i budowa kolejnego od nowa. Inwestycja wykonana będzie w ramach modernizacji linii kolejowej E30 Katowice – Kraków.

Jak poinformowała Dorota Szalacha z biura prasowego PKP PLK, inwestycja ta przyczyni się do sprawniejszej i bezpieczniejszej jazdy pociągów oraz usprawnienia komunikacji drogowej na trasie Katowice – Kraków. Realizowana jest w ramach większych prac prowadzonych na odcinku Trzebinia – Krzeszowice.

Zmodernizowany wiadukt to w konsekwencji – poszerzona jezdnia do dwóch pasów po trzy metry każdy oraz 2 metrów chodnika.

Pracami będzie objęty również wiadukt przy ul. Sikorskiego, a przy ul. Słowackiego zostanie zbudowany nowy wiadukt, który zastąpi dotychczasowy przejazd kolejowo-drogowy w tamtym rejonie.

Przedstawiciele PKP PLK zaznaczyli, że w ramach modernizacji trasy kolejowej E30 Katowice – Kraków, tylko na odcinku Trzebinia – Krzeszowice przebudowywanych lub budowanych jest 45 obiektów inżynieryjnych, w tym min. trzy przejazdy i pięć wiaduktów.

Zakończenie modernizacji trasy E30 Katowice – Kraków, planowane jest w drugiej połowie 2020 r. Szacowana wartość całego projektu wynosi ponad 2 mld zł

Polska Agencja Prasowa

Kategorie
Biznes i Gospodarka Finanse Gazeta Trzebinska

Horror kierowców. Gigantyczne zyski. Afera w tle

Stalexport Autostrady w pierwszym kwartale 2018 roku miał 33,6 mln zł zysku netto przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej oraz 46,6 mln zł zysku operacyjnego – wynika z szacunków spółki.  – W ciągu 5 lat zyski wyniosły netto 573 mln zł, a to oznacza, że każdy jeden metr tej autostrady przyniósł na czysto ponad 9 500 zł zysku – podaje źródło niewygodne.info.pl.

Wobec powyższego, nie cichną komentarze nawołujące do natychmiastowego upaństwowienia autostrad. A zarzuty  są mocne. Monopol i horrendalnie drogie opłaty za korzystanie z tychże w stosunku do krajów Europy Zachodniej. Największe kontrowersje budzi tajna umowa na zarządzanie 60 kilometrowym odcinkiem autostrady A4 między Katowicami  a Krakowem przez spółkę Stalexport Autostrady S.A – na mocy której 19 września 1997 spółka zawarła umowę ze Skarbem Państwa. Próbę odtajnienia dokumentu obiecywał minister infrastruktury Andrzej Adamczyk – jednak bezskutecznie. Temat został zawieszony.

Zawartość umowy koncesyjnej Stalexportu budzi od lat ciekawość, szczególnie wątpliwości dotyczące zawarcia w niej zapisów, że w pasie 30 km od A4 nie powstanie żadna droga, pozwalająca sprawnie i bezpiecznie ominąć pobór opłat czy dowolność w ustalaniu cen za przejazd. Umowa wygasa dopiero w 2027 roku.

Skalę braku elementarnych zasad wobec klientów autostrady można było zauważyć w latach 2016-2017 przy okazji remontu nawierzchni. Wówczas Stalexport nie obniżył cen za przejazd.

A4 wybudowano częściowo ze środków publicznych, a częściowo za kredyty z poręczeniem rządu. Pierwszą umowę koncesyjną podpisał na kilka dni przed przegranymi wyborami rząd SLD (1997 rok). Potem kilka aneksów do umowy koncesyjnej, które wypaczyły sens przekazywania pod zarząd prywatnej spółki państwowej autostrady, podpisywał rząd Jerzego Buzka (AWS-UW). Ostatni tajny aneks do umowy koncesyjnej podpisywał minister rządu SLD Jan Ryszard Kurylczyk.

Jaworznicki Jeleń bez węzła

– Otwarcie brakujących relacji w węźle Jeleń umożliwiłoby omijanie przez kierowców placu poboru opłat Brzęczkowice i naraziłoby koncesjonariusza na straty – pisze Tadeusz Jarmuziewicz.

Jak zastrzega Jarmuziewicz umowa dopuszcza ujawnienie osobom trzecim przedmiotowej umowy, po uprzednim wyrażeniu zgody przez drugą ze stron umowy.

To obrazuje skalę patologii jaka drąży nasz region – nawołują kierowcy.

Filip Lach

Kategorie
Biznes i Gospodarka Finanse Rozrywka

Biznes w rękach kobiet – czyli jak to się wszystko zaczęło

Kobiety zyskują i to dużo. Coraz odważniej zakładają działalność gospodarczą i piastują wysokie stanowiska w firmach. Przykładów w powiecie można mnożyć. Jednak dzisiaj przyjrzymy się dwóm niepozornym kobietom – które postawiły wszystko na gastronomię. I to jaką. Gospodę Corek prowadzą od niespełna roku, a już kreują nowe miejsce spotkań w którym stawiają na staropolską biesiadę. Energię jak same przyznają czerpią ze spotkań z ludźmi i pracy z nimi.

Byłyśmy gotowe na takie wyzwanie jak prowadzenie własnej gospody – mówi Jadwiga Zdziechowicz współwłaścicielka Corka. – Przez wiele lat pracowałam jako menadżer gastronomii. Powstanie gospody wiązało się dodatkowo  z jedną ważną czynnością – miłością do lepienia pierogów i to nie byle jakich.

Podział obowiązków jest wyraźny. Ewelina Sarna – współwłaścicielka gospody zajmuje się barem i salą. Jadzia natomiast króluje w kuchni. Warto dodać, że współpraca polega na ciągłym doskonaleniu i uczeniu siebie – do chwili otwarcia lokalu nie znałyśmy się za dobrze dodaje Jadzia. Poznałyśmy się może dwa lata wcześniej, jednak kontakt ten nie był systematyczny. Koncepcja lokalu była prosta – swojsko i domowo w kontekście podawanych potrwa. Sztandarowym daniem są oczywiście pierogi z kaczką które jak dotąd najczęściej łechcą podniebienia klientów. Wyzwaniem było Ziemniaczysko w 2017 roku kiedy to same przez trzy dni lepiłyśmy pierogi, a zrobiłyśmy ich ok 2000w tym długie pierogi szwedzkie.

Mocna strona imprez.

Mocny akcent imprez nie wynika tylko z fanaberii, ale z możliwości – mamy wspaniałego DJ Damiana Przystał z firmy Dan Event Service, który ze względów technicznych jest w stanie zrobić każdy rodzaj imprezy, co już mieliśmy okazje udowodnić. Marcin Bańkosz wspaniały fotograf dzięki któremu możemy uwiecznić każde spotkanie. Nie ma miejsca w powiecie nie wliczając kręgielni w Chrzanowie w którym można by przyjść i potańczyć. My planujemy to odmienić. Raz w miesiącu planujemy przygotować tematyczną potańcówkę. Pomysłów na cały rok mamy wiele – dodaje Ewelina. Będzie w czym wybierać. Dziewczyny nie zamykają się tylko w Trzebini – planują przygotowywać imprezy również w Chrzanowie, Balinie a nawet Alwerni.

Czy warunki prowadzenia własnego biznesu na chwile obecna są łatwe?

To jest ciężki temat. Musiałyśmy mieć spory wkład własny. Gastronomia zżera sporo pieniędzy. Gdyby nie dotacja z urzędu było by nam ciężko to wszystko domknąć.

Podatki są za wysokie.

– Uważamy że obciążenie z tytułu podatków jest znacząco za wysokie. Jesteśmy krótko na rynku i zdawałyśmy sobie sprawę że opłaty są. Jednak podatki nie pozwalają mały, rodzinnym biznesom na szybkie poszerzanie oferty czy udoskonalanie swoich przedsiębiorstw. Dobrze by było aby suma nie przekraczała 2% od obrotu – śmieje się Jadzia.

Plany na przyszłość są mocno skoncentrowane na zakupie własnego food trucka i karmieniu z nich ludzi pierogami – takim wspaniałymi, zapiekanymi w różnych sosach. I tego właśnie kibicujemy

Filip Lach