Reklama sponsorowana
gazeta_trzebinska_3

Kobiety zyskują i to dużo. Coraz odważniej zakładają działalność gospodarczą i piastują wysokie stanowiska w firmach. Przykładów w powiecie można mnożyć. Jednak dzisiaj przyjrzymy się dwóm niepozornym kobietom – które postawiły wszystko na gastronomię. I to jaką. Gospodę Corek prowadzą od niespełna roku, a już kreują nowe miejsce spotkań w którym stawiają na staropolską biesiadę. Energię jak same przyznają czerpią ze spotkań z ludźmi i pracy z nimi.

Byłyśmy gotowe na takie wyzwanie jak prowadzenie własnej gospody – mówi Jadwiga Zdziechowicz współwłaścicielka Corka. – Przez wiele lat pracowałam jako menadżer gastronomii. Powstanie gospody wiązało się dodatkowo  z jedną ważną czynnością – miłością do lepienia pierogów i to nie byle jakich.

Podział obowiązków jest wyraźny. Ewelina Sarna – współwłaścicielka gospody zajmuje się barem i salą. Jadzia natomiast króluje w kuchni. Warto dodać, że współpraca polega na ciągłym doskonaleniu i uczeniu siebie – do chwili otwarcia lokalu nie znałyśmy się za dobrze dodaje Jadzia. Poznałyśmy się może dwa lata wcześniej, jednak kontakt ten nie był systematyczny. Koncepcja lokalu była prosta – swojsko i domowo w kontekście podawanych potrwa. Sztandarowym daniem są oczywiście pierogi z kaczką które jak dotąd najczęściej łechcą podniebienia klientów. Wyzwaniem było Ziemniaczysko w 2017 roku kiedy to same przez trzy dni lepiłyśmy pierogi, a zrobiłyśmy ich ok 2000w tym długie pierogi szwedzkie.

Mocna strona imprez.

Mocny akcent imprez nie wynika tylko z fanaberii, ale z możliwości – mamy wspaniałego DJ Damiana Przystał z firmy Dan Event Service, który ze względów technicznych jest w stanie zrobić każdy rodzaj imprezy, co już mieliśmy okazje udowodnić. Marcin Bańkosz wspaniały fotograf dzięki któremu możemy uwiecznić każde spotkanie. Nie ma miejsca w powiecie nie wliczając kręgielni w Chrzanowie w którym można by przyjść i potańczyć. My planujemy to odmienić. Raz w miesiącu planujemy przygotować tematyczną potańcówkę. Pomysłów na cały rok mamy wiele – dodaje Ewelina. Będzie w czym wybierać. Dziewczyny nie zamykają się tylko w Trzebini – planują przygotowywać imprezy również w Chrzanowie, Balinie a nawet Alwerni.

Czy warunki prowadzenia własnego biznesu na chwile obecna są łatwe?

To jest ciężki temat. Musiałyśmy mieć spory wkład własny. Gastronomia zżera sporo pieniędzy. Gdyby nie dotacja z urzędu było by nam ciężko to wszystko domknąć.

Podatki są za wysokie.

– Uważamy że obciążenie z tytułu podatków jest znacząco za wysokie. Jesteśmy krótko na rynku i zdawałyśmy sobie sprawę że opłaty są. Jednak podatki nie pozwalają mały, rodzinnym biznesom na szybkie poszerzanie oferty czy udoskonalanie swoich przedsiębiorstw. Dobrze by było aby suma nie przekraczała 2% od obrotu – śmieje się Jadzia.

Plany na przyszłość są mocno skoncentrowane na zakupie własnego food trucka i karmieniu z nich ludzi pierogami – takim wspaniałymi, zapiekanymi w różnych sosach. I tego właśnie kibicujemy

Filip Lach

Reklama sponsorowana 1
gazeta_trzebinska_1

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj