Bezdomni, smród, śmieci, libacje alkoholowe to wszystko w centrum Trzebini

Koczujący bezdomni na ławkach w centrum miasta oraz ilość śmieci w miejscach reprezentatywnych jest dla mieszkańców nie do zniesienia.

Czy naprawdę nikt nie sprząta w tym mieście? – to pytanie, które od kilku dni zadają mieszkańcy i właściciele firm przy trzebińskim rynku, jak również w obrębie Małego Rynku. Przybywająca ilość śmiecie i tworzące się meliny pijackie to pomału standard, który nie powinien mieć miejsca. Stali bywalcy ławeczek na płycie rynku odstraszają ludzi swoją natarczywością, smrodem i ciągłym piciem alkoholu. Jestem naprawdę tolerancyjna co do spożywania trunków wyskokowych, jednak Policja powinna reagować na panów okupujących Rynek – mówi właścicielka lokalu nieopodal głównego placu.

Nieprzyjemny zapach odrzuca przechodniów, zaś widok zaniedbanego, pełnego odpadów Małego Rynku i terenów zielonych przy ulicy Rybnej budzi obawy o możliwości przerobowe firm sprzątających. A na ten cel miasto nie szczędziło środków. Dywan ze szkła na całym odcinku drogi jest niebezpieczny dla naszych jednośladów i dzieci wracających ze szkoły – dodaje Pan Mieczysław. Wszystko to w reprezentatywnej części miasta. Walające się worki w rowie i nieckach po stawach nie mogą doczekać się wywozu. Dzika zwierzyna, albo prędzej młodzież dostrzeże w tym łakomy kąsek i porozrywa worki, rozrzucając śmieci wokoło – tłumaczy mieszkanka bloków przy Św. Stanisława.

Problem śmieci i problem bezdomności to problem systemowy?

Policja jak i OPS są bezradne w sytuacji, której bezdomny nie wyrazi chęci pomocy. To patologiczne. Pamiętam jak jeszcze przed dwoma laty w kwartale kamienic od południa Rynku chodził mężczyzna bez butów ze zrogowaciałymi, napuchniętymi, krwawiącymi, słoniowatymi nogami, kapiący się w miejskiej fontannie. Pomocy żadnej nie uzyskał – powinna być to forma interwencji koniecznej – komentują mieszkańcy. W tej chwili na jego miejsce wyrasta kolejna grupa, dla której higiena osobista ma małe znaczenie. Panowie a nawet jedna kobieta chodzą po rynku niczym kloszardzi. Monitoring miejski nie należy do najlepszych i również nie wyłapuje niektórych punktów. Miasto pomimo posiadania całodobowej toalety przy dwupoziomowym parkingu służy za szalet miejski. Mieszkańcy mówią wprost o osikanych witrynach i przeżartych smrodem elewacjach kamienic. Znajoma prowadziła zakłada optyczny i normą było oddawanie na szczęście tylko moczu na niewielki skrawek zieleni – bulwersuje się Pani Dorota z Myślachowic.

Atmosfera w centrum jest coraz bardziej nie do zniesienia, a bałaganem w centralnych punktach miasta, urzędnicy najwidoczniej nie są zbytnio przejęci.